czwartek, 20 września 2018

TO MI SIĘ NIE PODOBA!


19 września 2018 r.


Nigdy w życiu, jako obywatelka polska, nie zagłosuję na partię, która wprowadza obce wojska do mego kraju! Duda, którego tylko przez uprzejmość nazywamy prezydentem, pojechał do USA i tam skompromitował Polskę, płaszcząc się przed Trumpem i prosząc o założenie stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce. Poniżył się bardzo, podlizując się prezydentowi USA, i obiecując nazwać tę bazę imieniem Trumpa!  Za obecność wojsk amerykańskich w Polsce PiS chce zapłacić kilka miliardów dolarów, bo już dwa nie wystarczą. Zastanawia mnie to, dlaczego PiSowi tak bardzo zależy na  obecności w kraju wojsk amerykańskich? Przecież polscy generałowie stanowczo twierdzą, że od Rosji nie grozi nam niebezbieczeństwio, bo Rosja nie ma żadnego interesu, by napadać na Polskę. Więc po co te stałe bazy? Amerykanie będą jedli, pili, ziewali z nudów i pieprzyli dziewczęta! Za miliardy dolarów. A dla kalekich dzieci nie ma pieniedzy na wsparcie,  na ulicach w zimie umierajja bezdomni, bo brakuje dla nich miejsc w domach noclegowych. Bo nasze emerytury są śmiesznie niskie i nie pozwalają seniorom godnie żyć. To szaleństwo i nie ma w nim metody. Chyba.... żeby PiS  chciał użyć tych żołnierzy na wypadek politycznego przewrotu w Polsce. To jest jedyne wytłumaczenie. Polska na własne życzenie powoli stanie się kolonią USA.
Pobyt w USA Dudy i innych PiSowców, przypomina mi niechlubne dzieje Polski z XVIII wieku, kiedy to panowie polscy jeździli do Petersburga i niemal na kolanach błagali carycę Katarzynę II o przysłanie do Polski wojska. Władczyni łaskawie się zgodziła i wojska rosyjskie wkroczyły do Polski, prowadzone przez polskich hetmanów. Rzecz kuriozalna w historii!
Identycznie postępujemy teraz, tylko zamiast Katarzyny II mamy Donalda Trumpa, równie łaskawie mówiącego, że to nas będzie dużo kosztować!!! Hańba!
Mamy znakomitych polskich naukowców i inżynierów, którzy nie są dostatecznie wspierani funduszami, aby móc efektywnie pracować i tworzyć.  Dlaczego władze nie przeznaczą tych ogromnych pieniędzy, na ten właśnie cel? Dlaczego kupujemy sobie sojusznika? Taki kupiony sojusznik sprzeda nas, gdy ktoś zapłaci więcej.
Duda ośmieszył nasz kraj. Nie potrafił się zachować, nie zna protokołu dyplomatycznego, Pani Duda do oficjalnego zdjęcia, ubrała cienkie porteczki, zamiast  stroju wizytowego. Wsiadając do limuzyny zgubiła  bucik. Dobrze, że nie majtki! To nie są ludzie, którzy mogą godnie reprezentować niemal 40 milionowy naród europejski.
Jeżeli tak bardzo boimy się Rosji, to najprostrzym sposobem, żeby przestać się jej obawiać, jest zaproszenie wojsk rosyjskich do Polski! Będziemy wówczas absolutnie bezpieczni, a przede wszystkim wypadnie to nam o wiele taniej, bo Rosja jest blisko, nie musi jak Amerykanie, przepływać oceanu, a po starej znajomości nie policzy nam miliardów dolarów za wikt i opierunek.

środa, 5 września 2018

Jak dobrze mieć sąsiada!


                                                                                     5 września 2018 r.

Kanclerz Prus Bismarck, wyraził się kiedyś o Polakach, że są urodzonymi konspiratorami. Premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, stwierdził z sarkazmem, że Polacy kompletnie nie znają się na polityce, od wieków popełniając raz po raz kardynalne błędy. Obaj mieli rację!
----------------------------------------------
Zawierając w 1939 r. układ sojuszniczy z Anglią i Francją, Polska, jak zwykle, popełniła fatalny błąd polityczny, który zemścił się straszliwie w niedalekiej przyszłości na całym narodzie.  
" Mocarstwowa" Polska bawi się, choć już zbierają się czarne chmury!
Politycy polscy, zwłaszcza minister spraw zagranicznych Józef Beck, oraz prezydent Mościcki i marszałek Rydz-Śmigły,, zachowywali się pod koniec lat 1938-39, jakby im zabrakło nie tylko rozsądku, ale po prostu oleju w głowach. 
Prezydent Mościcki wręcza buławę marszałkowską Rydzowi-Śmigłemu.
 W tej sytuacji trzykrotny premier RP i Marszałek Sejmu, plk. Walery Sławek, uważany przez koła wojskowa za następcę Piłsudskiego, 2. 04. 1939 r. zakończył życie strzałem z pistoletu, nie mogąc pogodzić się ze sprawującymi rządy prezydentem Mościckim oraz marszałkiem Rydzem-Śmigłym. Jego samobójstwo spowodowane było alienacją i rozczarowaniem, a także wrogością Rydza-Śmigłego, jak i prawdopodobnie świadomością, niemal beznadziejnej sytuacji Polski i zbliżającą się klęską. Jednakże prawdziwe motywy jego śmierci do dziś stanowią tajemnicę.
Marszałek Sejmu płk. Walery Slawek.
  Niedawno w Rosji, odtajnione zostały dokumenty, które rzucają nowe światło na wydarzenia ostatnich miesięcy przed wybuchem II wojny światowej. Do udostępnionych kopii, dotarła brytyjska gazeta „ The Sunday Telegraph”. Zawarte w tych dokumentach fakty, całkowicie niemal zmieniają obraz polityczny ostatnich miesięcy 1938-1939, a także ujawniają fatalne błędy polityki polskiej, które doprowadziły do klęski.
Marszałek Rydz-Śmigły.
 Korzystając z Układu Monachijskiego, na podstawie którego Hitler zaanektował Sudety, a potem zagarnął całą Czechosłowację, rząd polski w październiku 1938 r. wkroczył zbrojne na teren Śląska Cieszyńskiego i odebrał Czechom Zaolzie. Była to ze strony rządu polskiego prawdziwa podłość. Podobnie rzecz się ma, kiedy umierającemu wyrywa się spod głowy poduszkę, żeby się nie męczył! Była to również polityczna głupota, gdyż Czesi mieli znakomicie rozbudowany przemysł zbrojeniowy, między innymi. lotniczy.


W 1938 r. Czechosłowacja posiadała 3 pułki nowoczesnych czołgów, 1514 samolotów i potężne umocnienia wzdłuż granic. Zmobilizowano 2 miliony żołnierzy. Czechosłowacja miała podpisany w 1925 r. układ sojuszniczy z Francją, oraz z ZSRR. Kiedy Hitler wkraczał do Sudetów i zagarniał całą Czechosłowację, państwa zachodnie przyglądały się temu niemal bez słowa protestu. A Francja związana z Czechosłowacją układem sojuszniczym, nie ruszyła palcem w jej obronie.
Prezydent Ignacy Mościcki.
 Już tylko to samo, powinno być sygnałem ostrzegawczym dla polskich polityków, przed ponownym sojuszem z Francją, zawartym jeszcze w 1925 r, i ponowionym 19 05. 1939 r. W 1938 r. minister spraw zagranicznych Józef Beck, wraz z małżonką, wizytował Hitlera. Został przyjęty przez kanclerza Niemiec w Berchtesgaden bardzo serdecznie. W tajnych rozmowach Hitler proponował Beckowi wspólne uderzenie na Związek Radziecki!
Kanclerz Adolf Hitler i minister Beck
 Beck odmówił, co nie przeszkodziło Polsce zaatakować razem z Hitlerem Czechosłowacji. Jednakże początkowo, Hitler nie nosił się zamieram wojny z Polską, w jego dalekosiężnych planach było uderzenie na zachód i Francja oraz Wielka Brytania o tym doskonale wiedziały. Należało więc sprawić, żeby Hitler zmienił plany agresji na kierunek wschodni.
Minister Beck w rozmowie z marszałkiem Goeringiem.
 I w tym miejscu właśnie należy sięgnąć do ujawnionych radzieckich dokumentów z ostatnich miesięcy przed wybuchem wojny. Czechy związane były umową sojuszniczą ze Związkiem Radzieckim. W chwili agresji na Czechosłowację, Stalin chcąc wypełnić warunki umowy, zwrócił się do rządu Polskiego z prośbą, o pozwolenie przemarszu wojsk Armii Czerwonej na pomoc Czechosłowacji, korytarzem przez Wilno i część kresów wschodnich, jak również przez granicę z Rumunią.
Włączanie Kraju Sudety, do III Rzeszy. Czy to zdjęcie coś nam przypomina?
 Polska z oburzeniem odmówiła stwierdzając, iż jest państwem suwerennym i nie pozwoli, żeby obce wojska przemieszczały się jakimś korytarzem przez jej terytorium! Tym samym Czechosłowacka była zgubiona bez ratunku. Nie upłynął rok, kiedy następna sprawa korytarza, tym razem niemieckiego z Gdańskiem, zakończyła się dla Polski katastrofą. Hitler doskonale zdawał sobie sprawę, że w razie ataku Niemiec na Francję, na jego tyły uderzy Polska. Należało więc tę Polskę wcześniej wyeliminować z gry.

Hitler w przemówieniu z kwietnia 1939 r, przedstawia roszczenia wobec Polski.
Tymczasem Francja i Anglia nadal podejrzewały Hitlera o przygotowywanie się do natarcia na kraje zachodnie. Rządy Francji i Wielkiej Brytanii postanowiły temu zapobiec. W tym celu oba rządy wysłały swoich przedstawicieli do ZSRR. Dyplomaci bez pośpiechu udali się tam drogą morską. Do Moskwy przybyli 11 sierpnia 1939 r. Nie byli to politycy z najwyższej półki, lecz trzeciorzędni urzędnicy, mający co najwyżej prowadzić rozmowy wojskowe, bez prawa podpisywania umów sojuszniczych. Na czele delegacji brytyjskiej stał admirał Plunkett-Drax, na czele francuskiej gen. Doumenc. 
Przybycie delegatów W.Brytanii i Francji do Moskwy 1939 r.
 Rozmowy ze strony ZSRR, prowadzili z nimi marszałek Woroszyłow i minister spraw zagranicznych Mołotow. W imieniu Stalina 15 sierpnia 1939 r, złożyli delegatom ofertę, na mocy której Rosja Radziecka, gotowa jest umieścić na granicy niemieckiej 120 dywizji piechoty, 16 dywizji kawalerii, 5 tys. ciężkiej artylerii, 9,5 tys. czołgów i 5,5 tys myśliwców i bombowców, na wypadek wypowiedzenia przez Niemcy wojny Polsce.
Rosjanie spytali o ilość dywizji Wielkiej Brytanii. Byli zaszokowani, dowiedziawszy się, że Wielka Brytania ma jedynie 16 dywizji, jeszcze nie gotowych do wojny! Na złożoną przez Rosję propozycję wspólnej akcji zbrojnej, admirał Reginald Drax chłodno oświadczył, że jest upoważniony jedynie do rozmów, a nie do podpisywania umów. Gdyby wówczas Anglia i Francja potraktowały propozycję rosyjską poważnie, mogłyby wspólnie z Polską zapobiec wybuchowi wojny światowej. Nie byłoby ataku Hitlera 1 września, nie byłoby wkroczenia Armii Czerwonej 17 września. Nie byłoby Katynia, strasznych sześciu lat okupacji. Nie byłoby Powstania Warszawskiego. Kresy Wschodnie nadal byłyby nasze, a moi dziadkowie mogliby po długiej, pogodnej starości, spocząć we własnej ziemi. Hitler musiałby zrezygnować ze swych światoburczych planów, gdyż od wschodu miałby Polskę i Związek Radziecki, a od zachodu Francję i Wielką Brytanię.Trudno powiedzieć, jak ułożyłyby się potem nasze stosunki z Rosją, lecz mając mądrych polityków, można by było wypracować jakąś konwencję, zadowalającą oba kraje.
Dwaj panowie, Churchill i Roosevelt sprezentowali Polskę Stalinowi.
 Fakt, że Rosja starała się zawrzeć pakt antyhitlerowski, jest dowodem na to, jak wielkie siły gotowa była przeznaczyć, byle tylko powstrzymać agresję Hitlera. Anglia i Francja zdawały sobie sprawę, że Stalin, musi zawrzeć układ z Niemcami, aby zabezpieczyć  się na jakiś czas przed wojną! Oba rządy świadomie spisały Polskę na straty. Jedynie rząd polski o tym nie wiedział, naiwnie wierząc w ich zapewnienia o militarnej pomocy!
Podpisywanie paktu Ribbentrop - Mołotow.
Stalin stwierdziwszy, że nie może liczyć na współpracę z Wielką Brytania, Francją i Polską, 23 sierpnia podpisał słynny pakt Ribbentrop-Mołotow, który był śmiertelnym zagrożeniem dla słabej militarnie Polski, nie mogącej liczyć na żadną już pomoc.
Politycy polscy przygotowują się do odparcia agresji!
 Jeszcze 19 maja 1939 r. minister Kasprzycki i francuski minister Gamelin, podpisali protokół wojskowy, bez obowiązującej w tym wypadku umowy politycznej, czyli de facto nie zobowiązujący! 25 sierpnia 1939 r. rząd Wielkiej Brytanii podpisał z rządem Polski układ o wzajemnej pomocy. Oba państwa wiedziały, że takiej pomocy Polsce nie udzielą!
Nie mieliśmy polityków, ale mieliśmy piękne damy. Jadwiga Beck, najelegantsza kobieta w Europie.
Piątego maja, w swoim słynnym przemówieniu w Sejmie, polski minister spraw zagranicznych Beck, zakonkludował podniośle: - „My, w Polsce, nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor!” Po tym stwierdzeniu i równie buńczucznych zapewnieniach marszałka Rydza-Śmigłego, że guzika nie damy, władze Polski nie zrobiły absolutnie nic, aby uchronić kraj przed hitlerowską napaścią. Zawarcie umów sojuszniczych z Wielką Brytanią i Francją, było nic nie znaczącym politycznym blefem.
Po wybuchu wojny, rzad polski nie bacząc na honor, opuścił Rzeczpospolitą, pozostawiając naród swemu losowi. Przy sposobności dygnitarze zabrali swoje kochanki, perskie dywany, pieski i cenne przedmioty, wywożąc je z kraju. Zabrano również zasoby Banku Polskiego w złocie. Sześćdziesiąt ton czystego złota w sztabach, o wartości 360 milionów ówczesnych zł, czyli 87 milionów ówczesnych dolarów. Według dzisiejszych przeliczeń, były to miliardy, a może biliony. 
Szosa zaleszczycka i rozbite w ucieczce samochody. Wrzesień 1939.
 Część tego złota poszła na spłatę „kosztów utrzymania uchodźców”, bezczelnie zażądanej przez Wielką Brytanię, od zrujnowanej wojną Polski, którą w 1939 roku pozostawiła osamotnioną. Wiele z tego polskiego złota zniknęło w tajemniczych okolicznościach i nikt nie wie, co się z nim stało.
 Premier Churchill nie mylił się twierdząc, że Polacy na polityce się nie znają.

środa, 29 sierpnia 2018

Uwaga, uwaga, nadchodzi!…


                                                                    29 sierpień 2018 r.

Eok 1938 Święto Konstytucji 3 Maja w Poznaniu.
  29 sierpnia, przed wieloma dekadami, moja mama pakowała do kilku walizek najpotrzebniejsze rzeczy. Ponieważ pobyt w Rzeszowie trwać miał zaledwie kilka dni, włożyła do walizki przybory do golenia taty, jego bieliznę i galowy mundur, oraz kilka chusteczek do nosa. Nie zapomniała o flakonie wody kwiatowej, bo tata lubił się perfumować. Do swojej walizki zapakowała sweter, kilka bluzeczek, trzy spódniczki i - do dziś nie wiadomo dlaczego - dwie suknie balowe! Również nie wiadomo dlaczego, na dno walizki włożyła album ze zdjęciami rodzinnymi. Moja walizka pełna była dziecinnych ubranek, śpioszków, czapeczek. Nie brakowało nawet koronkowej kapki. 
Poznań ul. Berlińska.
 Mama zamierzała wziąć więcej rzeczy, lecz Ojciec tłumaczył jej, że to absolutnie nie ma sensu. Wojna z pewnością nie potrwa dłużej, niż tydzień, bo nasze lotnictwo zbombarduje Berlin, kawaleria wjedzie w granice pruskie, a Anglia i Francja, wypowiedzą Niemcom wojnę. Hitler będzie musiał poprosić o pokój. To było oczywiste. Facet z wąsikiem nie wiedział z kim zadziera!
Najdalej za tydzień, mama powróci do Poznania, a ojciec jeszcze przez jakiś czas pozostanie w swoim pułku w Jarosławiu. Potem wszystko wróci do normy. Zamykając szafę, mama nawet nie spojrzała na dwa wiszącej w niej furta – karakułowe i z pieśców. Był upalny sierpniowy dzień, od rana żar lał się z nieba i sama myśl o futrze wywoływała poty. Ja leżałam w kołysce w swoim różowym pokoju, tak troskliwie wypieszczonym przez mamę i nie miałam o niczym pojęcia. W domu przebywałam dopiero drugi dzień, po przyjściu mamy ze szpitala, a przed siedmioma dniami pojawiłam się na tym świecie – bardzo nie w porę!
Mama weszła do mego pokoju i popłakując, nie wiadomo dlaczego, wyjęła mnie z kołyski, owinęła w kocyk i przytuliła do siebie. Ojciec wziął dwie walizki, mama jedną i mnie na rękę. Leżałam spokojnie, nie interesując się tym, co się będzie działo. Nie zwróciłam uwagi, że rodzice stanęli przez krótka chwilę w drzwiach przedpokoju, rzucając ostatnie spojrzenie na nasze mieszkanie. Było takie śliczne, pełne mebli ze Swarzędza, które mama otrzymała na wyprawę ślubną, koronkowych firan, jedwabnych zasłon, huculskich kilimów i dywanów. Na nocnym stoliku ojca, stał niedawno kupiony radioodbiornik, a w szafie kamera, z unikalnymi filmami z Powstania Wielkopolskiego.
Tyle zostało z ukochanego i szczęśliwego domu moich rodziców.
Ojciec wzruszył ramionami i wyszedł pierwszy. Nie było powodu, aby się roztkliwiać, wyjeżdżając z domu na tydzień! Mama marudziła dłużej, zabierając jeszcze z toaletki jakieś zapomniane kosmetyki. Poszła za ojcem, więcej się nie oglądając. Sama zamknęła drzwi mieszkania na klucz, nie mając pojęcia, że nigdy więcej tu nie powróci. W tym samym momencie ja zaczęłam płakać, więc musiała zająć się mną, a nie domem.
Wszystkie samochody wojskowe i cywilne, zostały już wykorzystane przez wojsko, podobnie jak i prywatne auto wujka Władka. Nie było czym jechać na dworzec. Na szczęście, dowódca batalionu, cudowny człowiek, polecił odwieźć rodziców na dworzec powozem, zaprzężonym w dwa piękne białe konie.  W pokojowych czasach, miałam nim jechać do chrztu! 
Cytadela poznańska stała się twierdzą; nikt bez zezwolenia nie mógł z niej wyjechać, a cywilnych mieszkańców z miasta, w ogóle nie wpuszczano. Biedna mama nie pożegnała się z rodzicami i rodziną, bo na teren Cytadeli wejść nie mogli i nawet nie wiedzieli, że rodzice wyjeżdżają. Telefoniści centrali wojskowej nie łączyli prywatnych rozmów z miastem. Piękne, spokojne i radosne życie, skończyło się nagle i ostatecznie.  Ani mama, ani nikt z jej rodziny nie wyobrażali sobie, że zobaczą się dopiero po długich sześciu latach wojny. Cytadela zniknęła z powierzchni ziemi, grzebiąc w gruzach nasze mieszkanie. Do Poznania rodzice nie wrócili już nigdy.
Rodzice ojca, przebywający w swoim majątku na kresach, przyjechali do Rzeszowa, ściągnięci telegramem ojca. W połowie września powrócili tam ponownie, ale musieli uciekać, gdyż groziło im niebezpieczeństwo ze strony Ukraińców. Nigdy już nie zobaczyli swojej ziemi.
 Ponieważ wielokrotnie opisywałam losy mojej rodziny, nie zamierzam powtórnie do tego tematu powracać. Interesuje mnie coś innego. 
 Wiemy, że Polska rozdarta na trzy części, odzyskała niepodległość po 126 latach niewoli,. Każdy z tych zaborów miał innego władcę, inny język i inne prawa. Scalić te trzy części w jedną całość i sprawić, żeby obywatele tego nowego państwa, a zwłaszcza młodzież, stali się gorącymi patriotami, to był naprawdę cud. Podobnym cudem było w ciągu 21 lat niepodległości, zamieniać ubogą, rolniczą Polskę w kraj uprzemysłowiony, Połączyć Polskę z morzem, budując wysiłkiem całego narodu, perłę Bałtyku, port i miasto Gdynię. Stworzyć Marynarkę Wojenną i lotnictwo. Polska zaczęła produkować znakomite samoloty bombowe „Łosie”, bardzo nowoczesne i całe z aluminium. Wyprodukowano kilkanaście tych świetnych samolotów, lecz o wiele za mało!
 1918 r. Piłsudski w Warszawie.
W roku 1939, mieliśmy we flocie wojennej; 4 niszczyciele, 5 okrętów podwodnych, 1 stawiacz min, 6 trałowców, 2 kanonierki i kilka jednostek pomocniczych. Okręty podwodne, szczególnie „Orzeł”, były nowoczesnymi jednostkami, mogącymi konkurować z flotą sąsiadów. Mieliśmy także lotnictwo morskie. 
 
Niszczyciel ORP " Warszawa" okręt flagowy.

Oprócz floty wojennej, Polska posiadała pasażerskie statki transatlantyckie. „Piłsudski”, „Batory”, „Kościuszko”,” Polonia”, „Sobieski” i „Chrobry”!
Transatlantyk " Piłsudski w Nowym Jorku."
 Umocniono walutę polską. Od 1923 r. szybko rozbudowywano tak zwany COP, Centralny Okręg Przemysłowy. Było to jedno z największych przedsięwzięć ekonomicznych II Rzeczypospolitej. Powstawały wtedy hydroelektrownie, huty, zakłady zbrojeniowe, gazociągi, kopalnie ropy naftowej i węgla, oraz przemysł różnych innych branż. Potrzeba było jeszcze paru dziesiątków lat w pokoju, aby powstało państwo silne, przemysłowo-rolnicze, mogące konkurować w europejskimi mocarstwami.
Ale nie było nam to dane.
1 września 1939 roku, na uśpione miasto Wieluń, spadły pierwsze niemieckie bomby. Salwy armatnie z pancernika " Schleswig-Holstein”, uderzyły w Westerplatte, rozpoczynając krwawy horror II wojny światowej.
Apokalipsa rozpoczęta!
 Tego dnia polskie radio Warszawa, co jakiś czas nawoływało: - Uwaga, uwaga, nadchodzi… i podawało kod.
A potem na miasto spadały bomby.