piątek, 9 sierpnia 2013

Ciąg dalszy rocznic


12.07.2013 r.
    Dziś mija siedemdziesiąta rocznica eksterminacji Polaków na Wołyniu. Sejm polski długo się zastanawiał, czy mord nad 100 tysiącami Polaków, pomordowanych w najokrutniejszy sposób na Wołyniu, można uznać ludobójstwem? Po długich targach i namyśle, zdecydowano się na iście enigmatyczną nazwę:„czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa”. Dlaczego my, do jasnej cholery, nie szanujemy własnej krwi? Jak można było tak straszliwą zbrodnię nazwać czystką etniczną? Dla celów politycznych, żeby nie drażnić Ukraińców? Czystka etniczna na ludności polskiej, żyjącej  od wieków na polskiej ziemi? Bo przecież Wołyń należał do Rzeczypospolitej! Jeżeli tak stawiamy sprawy, to może rzeczywiście ma rację pani Edyta Stein, mówiąc o „wypędzonych Niemcach”, i ci, którzy wraz prezydentem USA, mówią o "polskich obozach koncentracyjnych". W takim razie, zbrodnie hitlerowskie w Polsce, można nazwać równie elegancko:"czystką etniczną konieczną dla interesów Trzeciej Rzeszy!". Dla wydumanych celów politycznych, które być może nigdy się nie ziszczą, nie potrafiliśmy uszanować krwi tysięcy niewinnych ludzi, przelanej w potworny sposób, i nie potępić sprawców zbrodni! Po prostu jestem wstrząśnięta!
    Goryczy dolała jeszcze TVP w programie Info. Omawiając informacje dnia, jako pierwszy punkt programu podała, zgodny sprzeciw większości posłów, przeciwko zabijaniu bydła w sposób rytualny! Dopiero jako drugi punkt, podano do publicznej wiadomości, co uchwalił ten sam Sejm, tego samego dnia, w sprawie mordu na  polskiej ludności Wołynia! Odpowiednia gradacja i waga informacji, nieprawdaż?  Jeszcze tego dnia, usłyszałam w dziennikach telewizyjnych m.inn. wypowiedź pana ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, iż nie możemy Ukraińców upokarzać! Następną wypowiedzią był komentarz jakiegoś Ukraińca, który usprawiedliwiał zbrodnie UPA oznajmiając, że Polacy postrzegani byli jako okupanci Ukrainy! No, wtedy o mało nie dostałam  z wściekłości ataku serca.
    Ukraina, a właściwie Ruś, nie była nigdy przez Polskę zdobywana mieczem. Król Polski Kazimierz Wielki w 1349 r. otrzymał część Rusi w spadku, po swoim zmarłym bezpotomnie krewnym, kniaziu Lwie Daniłowiczu, stąd nazwa miasta Lwów.  Aktem z dnia 8 marca 1569 roku, za panowania króla Zygmunta Augusta Jagiellona, inkorporowano do Rzeczypospolitej Polskiej Wołyń, Bracławskie i Kijowskie oraz włączono Podlasie. Był to wstęp do sławnej Unii Lubelskiej z 1.VII. 1569 roku, stanowiącej po dzień dzisiejszy wzór do naśladowania. Przez 600 lat „okupant polski” nie szczędząc krwi, bronił tych ziem przez najazdami Tatarów, Turków, Siedmiogrodzian i Moskali. Do dziś wznoszą się tu ruiny twierdz polskich, które przez wieki broniły Rusi, Rzeczypospolitej i Europy, przed  wschodnimi najeźdźcami. Na tych ziemiach rozgrywały się największe bitwy, wyrastali najwięksi wodzowie tamtych czasów: hetmani Żółkiewski, Koniecpolski, Sobieski i inni. Ziemia ukraińska pełna jest kości bojowników polskich, poległych w obronie ojczyzny. Bo to była również nasza ojczyzna, także i moich przodków, żyjących na tych ziemiach od 300 lat! Płynęły tam rzeki krwi i łez polskich „okupantów”. Co za straszna niesprawiedliwość dziejowa, że za sprawą porozumień Jałtańskich, te ziemie stały się dla nas zagranicą, a my okupantami!  Uczmy się od od Żydów, jak upowszechniać na całym świecie  wiedzę o zbrodniach na narodzie polskim! Sejm, nazywając ludobójstwo na obywatelach państwa polskiego „czystką etniczną”, dał wyraz swej bezduszności i kosmopolityzmu, nie służącemu interesom i racji stanu państwa polskiego. Zawiódł oczekiwania tysięcy Polaków  wygnanych z dawnej ojczyzny. Wstyd!