poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rocznice

9.07.2013 r.    Dziś miałam przyjemność obejrzeć w TVP Kultura, film z 1983 roku, pt.”Na odsiecz Wiedniowi”. W rolach głównych nieodżałowany pan Bińczycki i pani Dymna jako Marysieńka, pan Trela w roli Kara Mustafy. Znakomita obsada, świetne kostiumy i  duża zgodność historyczna. Jako wielbicielka historii, zawsze bardzo wnikliwie obserwuję każdy film historyczny, a ponieważ także nieźle znam się na kostiumologii, mogę ocenić, czy ubiory i zachowanie zgodne są z epoką. W obejrzanym z przyjemnością filmie, spostrzegłam jeden tylko błąd reżysera. Mianowicie, kurier siedząc na koniu, podaje królowi pismo. To było absolutnie nie do przyjęcia. Kurier musiał zeskoczyć z konia i podać monarsze pismo, przyklęknąwszy na jedno kolano. Przed królem się klękało! No, mniejsza z tym. Ten dawny film był nieporównanie lepszy od potwornej szmiry nakręconej niedawno o Wiktorii Wiedeńskiej. Takiego gniota nie uratował ani duży budżet, ani  pani Curuś, zupełnie źle obsadzona, bowiem królowa Marysieńka jako Francuska, była urodziwą brunetką, o pięknych czarnych oczach. W bieżącym roku obchodzimy dwie znaczące rocznice: 150 wybuchu Powstania Styczniowego, o którym przypomniano sobie chyba na złość Rosjanom, bo zwykle rok rocznie, nikt o tym doniosłym wydarzeniu z dnia 23 stycznia 1863 roku, nie pamięta, ani w radio, ani w telewizji polskiej. Co ludzi obchodzi polska historia?
    Ciekawa sprawa, że właśnie w PRL-u, tej ponurej, szarej rzeczywistości, z głodującą i maltretowaną ludnością przez okrutny prosowiecki reżim, powstawały najpiękniejsze filmy o historii Polski, na jakie dziś nasza niepodległa ojczyzna nie potrafi się nawet zdobyć. Musimy zadowolić się głupawymi serialami, przy których „Isaura” wydaje się arcydziełem, mogącymi dziać się gdziekolwiek, niekoniecznie w Polsce. Ot, strawa dla ubogich duchem! To  właśnie w PRL-u kręcono filmy o Powstaniu Styczniowym, o świetnych zwycięskich bitwach, o królach polskich i czasach zaborów. Filmowano wielkie powieści Sienkiewicza, Prusa, Żeromskiego, Reymonta i Orzeszkowej. Były znakomite filmy wojenne, których teraz się nie emituje, bo i po co młodzież ma się dowiedzieć, że kiedyś były znakomite produkcje i wielcy reżyserzy, a kultura stała bardzo wysoko? Przecież wszystko było szare i ponure, a ludzie, jak dzień długi,  stali w kolejkach za papierem toaletowym!
    Druga  rocznica wielkiego zwycięstwa oręża polskiego pod Wiedniem, przypada 12 września. Tego dnia przed 330 laty, sprzymierzone wojska polsko-austriacko-niemieckie, pod dowództwem króla polskiego Jana III Sobieskiego, rozbiły pod Wiedniem największą potęgę ówczesnego świata, armię turecką pod dowództwem wezyra Kara Mustafy. Bitwę rozstrzygnął atak polskiej husarii, wzniecając straszliwą panikę w szeregach wojsk tureckich. Pogrom Turków rozsławił imię oręża polskiego, a król  Jan III Sobieski, stanął zasłużenie w szeregu największych wodzów w dziejach świata. Bitwa Wiedeńska przesądziła o losach Imperium Otomańskiego, zagrażającego całej Europie. Już nigdy potem państwo tureckie nie odzyskało poprzedniej potęgi. Austriacy raczej niechętnie wspominają o tym wielkim polskim sukcesie militarnym, wychwalając częściej księcia Karola Lotaryńskiego, niż króla Sobieskiego. Moim zdaniem, śpiesząc Austrii z pomocą, Polacy znowu popełnili wielki błąd dziejowy, który zemścił się w niedalekiej przyszłości. Należało poczekać, aż Turcy dobrze przycisną Austriaków, zmuszając cesarza Leopolda do negocjacji. Wiktoria wiedeńska przyczyniła się do wzrostu potęgi imperium Habsburgów, którzy w przyszłości, wraz z Prusami i Rosją, uczestniczyli w rozbiorze Rzeczypospolitej. Oryginalny sposób wyrażania wdzięczności! W pokonanej Turcji, Lew Lechistanu, czyli król Jan III, cieszył się wielkim szacunkiem.
    Jedynie Turcja nigdy nie uznała rozbiorów Polski i na każdym spotkaniu dyplomatów z Rosji, Prus i Austrii, herold wołał donośnie:” Poseł najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej jest w drodze!” Wyobrażam sobie, że trójkę zaborców musiała zalewać zła krew!
    Ciekawa jestem, jak władze polskie uczczą tę rocznicę wielkiej i ostatniej zwycięskiej bitwy, bo po wiktorii wiedeńskiej i śmierci wielkiego króla Jana, spadały już na nas same klęski i niepowodzenia, zakończone upadkiem i rozbiorem I Rzeczypospolitej. Po bitwie wiedeńskiej Polakom przypadły ogromne skarby z obozu tureckiego. Między innymi namioty samego wezyra, które jeszcze dziś możemy podziwiać na Wawelu. Z przekazów rodzinnych wiem, że jeden z moich przodków brał udział w bitwie wiedeńskiej i przywiózł do rodzinnego domu wiele cennych rzeczy. Do moich czasów zachował się tylko bardzo oryginalny różaniec z drewna sandałowego, (pięknie pachniał) który lubiłam w dzieciństwie wąchać.