czwartek, 9 stycznia 2014

Noworoczne dywagacje.

5.01.2014 r.
            

            Jak niemal każdy rozsądny obywatel naszego pięknego kraju, z początkiem Nowego Roku 2014, składam solenne przyrzeczenie, nic sobie nie przyrzekać i pozostawić wszystko po staremu. Tak najwygodniej. Sylwester zaczął się piekielnym hałasem i wrzaskiem. W TVP na wszystkich programach głośne imprezy w największych miastach Polski. W Polsacie, pani Górniak zaprezentowała się na scenie w oryginalnej krynolince, zakrywającej jedynie pewną intymną część ciała. Moim zdaniem, powinna unikać jak ognia krótkich sukienek, ponieważ uwydatniają one  nogi! Od huku petard i fajerwerków pękały uszy. Psy dostawały histerii, koty właziły pod kanapy i całe zjeżone syczały, a  małe dzieci nie mogły zasnąć i płakały. W moim budynku, lokator trzyma dużego psa. W Sylwestra zwierzak chyba został sam w mieszkaniu, bo dosłownie oszalał ze strachu, szczekając głośno przez wiele godzin, dopóki właściciel nie powrócił. Pozostali lokatorzy nie mieli ani chwili spokoju, bo albo pies szczekał, albo wybuchały petardy i fajerwerki.
            W tym miejscu, uprzejmie apeluję do szanownych władz naszego miasta, o zakaz stosowania petard i fajerwerków na terenie osiedli miejskich. Ostatecznie można się bawić bez wielkiego hałasu. Jest on prawdziwą torturą dla zwierząt, nie wspominając już o dzieciach, którym nie podobna wytłumaczyć, że jest koniec roku i trzeba się koniecznie tłuc. Mam nadzieje, że mój apel znajdzie wielu zwolenników. O ile pamiętam, Sylwester jest pozostałością po rzymskich Saturnaliach, ale nie jestem pewna, czy w starożytnym Rzymie tak hałasowano, jak to bywa współcześnie. Biorąc na zdrowy rozum, to koniec starego roku powinniśmy żegnać z powagą. Jesteśmy starsi o rok, i bliżej nam o cały rok do grobowej deski, więc z czego tu się cieszyć?
            Nowy rok 2014 zaczął się dla Polski tragicznie. W ślicznym Kamieniu Pomorskim, który dobrze znam, bo bywałam tam na festiwalach muzyki organowej i na wczasach, doszło do okropnej tragedii. Sześć osób nie żyje, a dwoje dzieci zostało sierotami, na skutek brawury pijanego bydlaka. Między innymi zabił policjanta. W USA za zabicie policjanta grozi kara śmierci. My nie stosujemy już najwyższej kary, (a szkoda!) ale za zamordowanie tylu osób, ten pijany i naćpany drań, nie powinien już nigdy wyjść na wolność. Dożywocie, bez prawa do amnestii! Jego pasażerka również powinna zostać surowo ukarana, za jazdę z nietrzeźwym kierowcą.
            Nasze sądownictwo stosuje dziwnie łagodne kary. Oto wkrótce wyjdzie na wolność człowiek, który sadystycznie i z premedytacją zamordował czterech chłopców. Sąd wymierzył mu karę 15 lat więzienia i teraz kończy odsiadkę. Jego rodzona matka modli się, żeby syn nigdy z więzienia nie wyszedł, bo znowu kogoś skrzywdzi. 15 lat za życie czterech małych chłopców, czy to nie absurdalne? Także inni maniakalni zbrodniarze kończą karę w tym roku i wyjdą na wolność! Aż strach o tym pomyśleć.
            Szczerze powiedziawszy, jestem zaszokowana dziwnym funkcjonowaniem prawa w naszym kraju. Telewizja co kilka dni pokazuje nam małego Maćka, którego kuratorka postanowiła zabrać rodzinie, bo... chłopiec był za gruby! Na miłość boską, czy to był powód do odebrania dziecka rodzinie? Przecież czyn kuratorki był niezgodny z konstytucją, gwarantującą każdemu obywatelowi, w tym także dziecku, prawo do wolności osobistej. Kuratorka mogła co najwyżej, zwrócić babci chłopca delikatną uwagę, że dziecko jest nieprawidłowo odżywiane i na tym koniec. Tymczasem sąd potraktował sprawę zupełnie poważnie. Na miejscu prokuratora, postarałabym się o natychmiastowe zwolnienie tej kobiety z pracy, za przekroczenie swych kompetencji, zaś jego babcia powinna wytoczyć jej proces sadowy i żądać odszkodowania za straty moralne.
            Wprawdzie chłopca nie odebrano rodzinie, ale ciągle jest  pod obserwacją reporterów z telewizji, a telewidzowie mogą co kilka dni oglądać na ekranie małego Maćka i jego babcię, która zapewnia uroczyście, że stosuje dietę i wnuczek chudnie w oczach! Można to rozumieć, iż pani kurator miała jednak rację, a otyłość jest przestępstwem! Skandal!
            Czy doprawdy nikt nie zdaje sobie sprawy z faktu, iż chłopiec będzie miał, a właściwie już ma plamę w życiorysie? Dzieci bywają okrutne i wyobrażam sobie, co teraz biedak przeżywa w szkole, i co go jeszcze czeka w życiu dorosłym, kiedy zacznie spotykać się z dziewczętami. Najpierw skrzywdziła chłopca kuratorka, narażając go na okropny szok, a teraz krzywdzi go telewizja, przypominając nam co jakiś czas o jego istnieniu. Czy doprawdy nikt nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo to dziecko musi się czuć upokorzone i poniżone? Takie doznania pozostawiają ślad na całą resztę życia.
            Jeżeli otyłość jest przestępstwem, za które można komuś odebrać dziecko, to wkrótce powinniśmy się spodziewać, że osobom o pełniejszych kształtach, władze zaczną odbierać emeryturę lub rentę i zamiast aresztu, zmuszać ich do stosowania ścisłej diety! Potem przyjdzie kolej na osoby piegowate, lub łysych!  Czyste szaleństwo. Otyłość wcale nie musi być skutkiem obżarstwa, często jest uwarunkowana genami, a nawet bywa poważną chorobą endokrynologiczną, trudną,  czasem niemożliwą do wyleczenia.
            Pamiętajmy, że pod koniec XIX wieku, modna była kobieta o kształtach rubensowskich. Dzisiejsze chudzielce nie miałyby w tamtej epoce najmniejszego powodzenia u panów. W Turcji, do dzisiaj, prawdziwie piękna może być tylko dama puszysta. A mówiąc między nami kobietami, taka kupka kości powleczonych skórą, wcale nie wygląda ani zdrowo, ani ładnie.
            I na koniec jeszcze jedna uwaga, a raczej rozpaczliwy apel: Kochani poloniści, weźcie na cyngiel naszych prezenterów oraz vipów. Oni z reguły nie potrafią odmieniać liczebników. Szlag mnie trafia ze złości, jak pani, pan prezenter – ka, jak również pan minister, ględzą beztrosko do kamery telewizyjnej: -” stukrotnie wzrosła” itp. albo „kilkukrotnie zmalała” czy „wielukrotnie coś tam ktoś popełnił”.Drodzy poloniści, wbijcie im do tych tępych głów, że liczebniki mnożne odmieniają się według deklinacji przymiotnikowej i jak przymiotniki tworzą związki składniowe.

            Niech sobie szanowny vip odmieni ze sto razy: Kto co?  i przestanie przynosić wstyd swojej szkole. Dzieci słuchają!