wtorek, 18 marca 2014

Gdy ktoś Kalemu zabrać krowę.....



17.03.2014 r.
           
            Trochę się „obśmiałam duchowo”, jak niegdyś powiadała pewna nasza sąsiadka. Są już wyniki głosowania w referendum na Krymie i okazuje się, że większość wyborców pragnie, by Krym należał do Rosji. To dzisiaj główny temat wszystkich wiadomości telewizyjnych. W programie„Świat się kręci”,pani Agaty Młynarskiej, jakaś młoda dziennikarka ukraińska wykrzyknęła zadziornie:”Krym jest ukraiński i musi wrócić do Ukrainy!” Koniec i kropka!              Pewnie tak jak LWÓW, KTÓRY ZAWSZE BYŁ UKRAIŃSKI!....
            To upolitycznienie wszystkich programów telewizji i radia wylewa mi się już uszami. A Ukrainka oczywiście mówiła nieprawdę, bo Krym nigdy ukraiński nie był i Rosja słusznie upomina się o ten półwysep, okupiony własną krwią. Polsat pokazał nawet jakiegoś włoskiego obserwatora, który stwierdził z ironią, że wyborców głosujących na Ukrainę, nikt jakoś nie wywoził na Sybir. Inni obserwatorzy, nawet ci z Polski (sic!) stwierdzili, że referendum odbyło się zgodnie z prawem, spokojnie i godnie. Takie stwierdzenie bardzo się naszym informatorom z TVP nie spodobało. Natychmiast przypięli Polakowi łatkę, że nie jest posłem do parlamentu! Z pewnością woleliby, żeby obserwatorzy widzieli przy każdej urnie sołdata z kałasznikowem, wymierzonym w nieszczęsnego wyborcę, zalanego rzewnymi łzami rozpaczy za Ukrainą.
            Wiadomości któregoś z programów TVP, posunęły się nawet tak daleko, że pokazały hitlerowskie wojska niemieckie wkraczające do Austrii, czyli Anschluss w 1938 r. To porównanie do wkroczenia wojsk rosyjskich na Krym, było jak pięść do nosa! Najwyższy czas, aby nasi reporterzy telewizyjni nauczyli się nareszcie historii! Austria nigdy nie należała do Niemiec, zawsze miała udzielnych książąt, a potem cesarzy z dynastii Habsburgów. To Niemcy były przez pewien czas pod berłem Austrii. Zaś Krym należał do Rosji od XVIII wieku, odkąd na rozkaz carowej Katarzyny II, zdobył go generalissimus Potiomkin. 
             Pan prezydent USA Obama, z żalem wypomniał panu Putinowi, że to, co się dzieje obecnie na Krymie, jest pogwałceniem prawa międzynarodowego. Oj, przyganiał kocioł garnkowi....
            Widocznie pan prezydent Obama zapomniał o bezprawnej inwazji amerykańskiej na wyspy Grenady, o rzezi ludności cywilnej w Somalii i masowych mordach w Wietnamie oraz innych brzydkich sprawach, w których maczała paluszki Ameryka – wzór demokracji i poszanowania swobód obywatelskich. Na przykład, dostarczanie Niemcom hitlerowskim przed rokiem 1939, a także i potem, surowców strategicznych: ropy naftowej, rudy żelaza itd. Obywatelom USA tak długo wmawiano, że Stany Zjednoczone są modelowym państwem demokratycznym, że w końcu  sami w to uwierzyli.
            W ukochanej książce mego dzieciństwa „W pustyni i w puszczy”, Henryk Sienkiewicz dał   wiecznie aktualny kanon na polityczne pojęcie dobra i zła. Jest tam taki dialog pomiędzy Stasiem, a Kalim.
             ”- Zły uczynek być wtedy, kiedy ktoś Kalemu ukraść krowę.
            -  A dobry?
            - Dobry uczynek być wtedy, kiedy Kali komuś ukraść krowę!”
            Właśnie za ten fragment książki, dałabym Sienkiewiczowi Nobla!