wtorek, 15 kwietnia 2014

O Kalim, świniach, bykach i pewnym epitafium.



14.04.2014 r.
                      
            Jednak ten nasz Sienkiewicz był prorokiem! Ponownie sprawdziło się powiedzenie:”Jak ktoś Kalemu ukraść krowę, to....” itd.. Kiedy trwała rozróba na Majdanie, zajmowanie budynków rządowych, walki z policją i wzywanie na pomoc Ameryki oraz Unii Europejskiej, z NATO włącznie,  było to demokratyczne i słuszne. Ale gdy biedni ludzie w Doniecku, chcą mieć lepsze życie, zarobić trochę więcej  grosza i pragną być w Rosji, z dala od burzliwej Ukrainy, oj, to nowa zbrodnia Putina, godna potępienia. Ruscy, go home!
            Ale nie o tym chciałam pisać. Ogarnęła mnie błogość na widok uśmiechniętego pana prezesa PiS-u, liczącego świnie w chlewie, a potem nawiedzającego oborę. W drodze, pan Czarnecki szeptał szefowi dowcip o tym, jak nie należy się do zbliżać do konia, byka i głupca. Wyszło w puencie, że do głupców nie powinno się zbliżać z żadnej strony.
            Panie prezesie, to jasne ostrzeżenie, niech się pan nie zbliża do  niektórych członków swojej partii. Niebezpiecznie! Podczas gdy pan premier Tusk wygłaszał czułą mowę, dziękując wylewnie naszym ukochanym przyjaciołom zza oceanu, że są i latają na czymś, pan prezes Kaczyński składał wizytę bykom w oborze. Nawet je głaskał i wcale się nie bał. Za to one się go przelękły, bo nie podeszły, chociaż mile do nich przemawiał. Może ze względu na zbliżające się wybory?  A propos tych byków, przypomniała mi się stara anegdotka. Pewna wdowa, poleciła kamieniarzowi wykuć na grobie męża takie epitafium:
                                               Przez złego byka róg,
                                               Powołał do siebie mego Wojtka Bóg.
                                               I dziś, ja biedna wdowa leję gorzkie łzy.
                                               Ty byku, ty!
            Panie prezesie, strzeż się byka!