środa, 23 kwietnia 2014

O ważnych rocznicach i nowym najeździe.



22.04.2014 r.
                       Nie szanujemy naszej historii i nie święcimy rocznic. Na quizach i konkursach, Polacy najczęściej ryją, pytani o polską historię.  Nie znamy dynastii panujących w Polsce, ani królów, o królowych już nawet nie ma co wspominać. Przestańmy więc chwalić się ciągle rzekomym patriotyzmem Polaków., bo to już odległa przeszłość.
            4 kwietnia minęła 220 rocznica bitwy pod Racławicami.
            Dnia 4. kwietnia 1794 roku, rozegrała się jedna z najważniejszych prestiżowo bitew w Insurekcji Kościuszkowskiej, pomiędzy powstańcami, pod osobistym dowództwem Tadeusza Kościuszki, a wojskiem rosyjskim dowodzonym przez generała Tomasowa. Bitwa miała ogromne znaczenie historyczne, gdyż po raz pierwszy od wieków, zwycięstwo wywalczyli prości chłopi pańszczyźniani z podkrakowskich wsi, których Naczelnik powołał pod broń – kosynierzy! Ten sukces militarny porwał do walki inne dzielnice Rzeczypospolitej, ze stolicą Warszawą. Bohaterem  racławickiej  bitwy, stał się chłop Wojciech Bartos,(1758-1794) późniejszy Bartosz Głowacki, na polu bitwy podniesiony do rangi oficerskiej przez samego Naczelnika, za atak na baterię armat nieprzyjaciela. Biedak, niedługo cieszył się zaszczytnym tytułem bohatera, bo poległ w przegranej bitwie pod Szczekocinami w tym samym roku. Spoczywa na cmentarzu, o ile dobrze pamiętam, w Radomiu. Nie słyszałam, żeby gdziekolwiek odbyły się obchody tej okrągłej rocznicy.
            5 sierpnia minie 150 rocznica stracenia w warszawskiej Cytadeli, powstańczego Rządu Narodowego, z Romualdem Trauguttem na czele. Tego dnia, na stokach Cytadeli, stanęli na szafocie pod szubienicami członkowie Rządu Powstania Styczniowego. Dyktator Romuald Traugutt, Rafał Krajewski, Roman Żuliński, Jan Jeziorański i Józef Toczyski.
            Pod Cytadelą zebrały się dziesiątki tysięcy mieszkańców Warszawy, aby pożegnać widziany po raz pierwszy i ostatni, swój Rząd powstańczy. Jako pierwszy został stracony dyktator Traugutt, ostatni Jan Jeziorański, który musiał patrzyć na kaźń przyjaciół. W czasie tej straszliwej egzekucji, orkiestra wojskowa grała huczne marsze. Zgromadzeni pod twierdzą mieszkańcy Warszawy, głośno modlili się za umierających. Wielu zasłabło, a kilka osób zmarło na serce. Zwłoki straconych członków Rządu Narodowego, bez trumien, w workach, nocą zakopano gdzieś na stokach Cytadeli. Do dnia dzisiejszego ich grobu nie odnaleziono.
            Mam nadzieję, że chociaż tę rocznicę nasze władze  odpowiednio i godnie uczczą. Akurat nadarza się znakomita sposobność, aby przy tej okazji znowu dokopać Ruskim – tak, jak to się ostatnio codziennie dzieje.
            Pewien mądry filozof powiedział niegdyś, że jak nie można wroga pokonać, to należy się z nim zaprzyjaźnić. Poprzednio mieliśmy nieco mądrzejszy rząd, który zgodnie z tą radą, postanowił zaprzyjaźnić się z naszym zachodnim sąsiadem, puszczając w niepamięć wyrządzone nam straszne krzywdy. To był mądry pomysł. Niestety, mimo że Rosja dawno przestała być państwem komunistycznym, dalej jest dla prawicowych władz polskich wrogiem numer jeden. Nieustannie wypominamy jej  zbrodnię Katyńską zapominając, że ta zbrodnia wcale nie była dla Stalina czymś wyjątkowym. W 1937 i 38 roku, w totalnej czystce, zostało zamordowanych dziesiątki, a może nawet setki tysięcy Rosjan, strzałem w tył głowy, lub zamęczonych w łagrach.  Marszałkowie, generałowie, ludzie kultury, inteligencja, pisarze, muzycy – cała wielka Rosja oddała życie, bo w świadomości Stalina zagrażała mu. Miał się litować nad Polakami?
            W Wielką Sobotę, z wiadomości w TVP, dowiedzieliśmy się wszyscy, że aż 44 % Polaków obawia się Rosji! Musieliśmy się doprawdy bardzo zmienić, bo niegdyś, nawet będąc pod jej zaborem, nigdy się Rosji nie baliśmy. Świadczą o tym liczne nasze powstania. Żeby pocieszyć zalękniony naród, kochane władze postarały się, i według podanych wiadomości, do Polski wejdą wojska amerykańskie. Najpierw 150 żołnierzy i samoloty, a potem ta reszta, na których to dzielnych wojaków, z utęsknieniem wyczekiwał pan prezes, pan Sikorski i pan premier Tusk, oraz reszta prawicowych tchórzliwych panikarzy. Pan ambasador USA oznajmił, że samoloty amerykańskie będą w Polsce do końca tego roku, może dłużej..... Ciesz się narodzie, przeżyliśmy najazd szwedzki, niemiecki i radziecki, ale coś mi się wydaje, że amerykańskiego nie przeżyjemy tak gładko. Jak się wyraził pewien polityk, w rządzie istnieje pewna grupa zwolenników psychozy wojennej, stąd w codziennych wiadomościach straszenie nas  rosyjską agresją.
            Czuję gorzką satysfakcję. Nie będąc żadnym politykiem, już przed pół rokiem,   przewidziałam, czym ta  zabawa się skończy. Mój artykuł z dn. 27.01.2014 „O kurzej pamięci i polskiej racji stanu!” Majdan był potrzebny, żeby do Europy Wschodniej wkroczyły wojska amerykańskie. W sobotę, do Kijowa przybył sam pan wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, aby się zorientować, jak pomóc biednej, głodującej Ukrainie. Cierpiącym niedostatek ludziom,  USA przyśle w ramach pomocy socjalnej, czołgi i armaty, niech się ludziska pożywią!
            Podziękujmy kochanym rządom prawicowym, że tak zgodnie zafundowały Polsce nowy najazd. Od jakiegoś czasu, coraz częściej się słyszy o młodych, bojowych  narodowcach. Domagają się, żeby Polska była tylko dla Polaków, bez żadnych cudzoziemców. Dlaczego więc głośno nie protestują, kiedy do Polski mają wejść obce wojska? Przecież Roman Dmowski, naczelny ideolog endecji był za przymierzem z Rosją! Spoza tym, można się spodziewać, że dzięki pobytowi w Polsce wojsk amerykańskich, za jakiś czas cera młodszego pokolenia Polaków znacznie pociemnieje. A przecież narodowcy nie lubią kolorowych. Ot i przykrość!