wtorek, 21 października 2014

„ Nie ma takiego błędu, którego Polacy by nie popełnili” - Winston Churchill

20.10.2014 r.
.

Prorocze słowa w odniesieniu do na przykład, dzisiejszej potwornej gafy, ex ministra pana Sikorskiego, obecnego marszałka Sejmu. Pierwszej po prezydencie osoby w państwie! Nigdy nie pałałam sympatią do pana Sikorskiego. Dla mnie jest on zanadto kosmopolitą, poza tym wyraźnie ulega wpływom polityki Stanów Zjednoczonych, mając za żonę znaną amerykańską dziennikarkę. Polski dyplomata nie powinien mieć dwóch obywatelstw i cudzoziemki za żonę, bo to sprzyja inwigilacji obcych mocarstw w nasze sprawy. Profesja szpiega, to dziś u nas synekura. Jeszcze do tego tematu powrócę.
Z telewizji i prasy dowiadujemy się oto, że w 2008 roku, Władymir Putin, nie będąc jeszcze nawet prezydentem, zaproponował naszemu świeżo upieczonemu premierowi Tuskowi, podział Ukrainy! To mi natychmiast przypomniało Sienkiewiczowskie Niderlandy, o ile nasza młodzież nie lubiąca literatury wie, o czym piszę. W „Potopie”, jowialny pan Zagłoba, w odpowiedzi na bezprawne rozdawanie ziem polskich przez króla szwedzkiego Karola Gustawa, w zamian drwiąco ofiarował królowi Niderlandy!
W 2008 roku, na Ukrainie rządził chyba pan Kuczma, człowiek oddany Rosji, za to bardzo nieżyczliwy wobec Polski. Nie sądzę, żeby Putin, który jest znakomitym dyplomatą, chciał zrobić paskudny kawał swemu sprzymierzeńcowi i zaproponował rozbiór Ukrainy, która w owym czasie była ściśle związana z Rosją. Co śmieszniejsze, temat ten poruszył Putin na spotkaniu, z nieznanym jeszcze, nowym polskim premierem, w obecności innych członków polskiej delegacji!
Trzeba być idiotą, żeby pleść podobne brednie, gdyż rozmowy o podziale cudzych ziem, przeprowadza się w największej tajemnicy, w szczelnie zamkniętych gabinetach dyplomatycznych.
No ale pan Sikorski koniecznie chciał się zrobić ważnym wobec dziennikarza amerykańskiego (ach, ta Ameryka w naszej polityce!) i wygłupił się wobec całego politycznego świata. Naturalnie, Rosja zaprotestowała i słusznie, bo kto jak kto, ale dyplomaci rosyjscy nie popełniają podobnych błędów.
Za to my jesteśmy skompromitowani, bo w jakim kraju wybiera się na ministra spraw zagranicznych, a potem marszałka Sejmu człowieka, który nie potrafi utrzymać języka w gębie?
Co do podziału Ukrainy, to z taką propozycją wystąpił w telewizji rosyjskiej niejaki Żyrynowski, z pochodzenia Żyd i jednocześnie głośny antysemita! znany z niewyparzonej gęby, coś w rodzaju naszego pana Korwin-Mikkego. My z kolei, trzymamy się jak pijani płotu, wypowiedzi Marszałka Piłsudskiego, że nie ma niepodległej Polski, bez wolnej Ukrainy. Kochany Dziadek powiedział te słowa do ukraińskiego generała Petlury, w zupełnie innych czasach i okolicznościach. Wówczas Rosja była państwem bolszewików, chcących swoją ideologią zarazić inne narody Europy. Dziś zapewne myślałby inaczej, a współczesnym polskim politykom od siedmiu boleści, powiedziałby kilka słów, a resztę brzydkich, bo Marszałek nie lubił niczego owijać w bawełnę.
Wypowiedź pana Sikorskiego, stawia w bardzo dwuznacznym świetle byłego premiera Tuska. Bo jeżeli tak było, to dlaczego nasi sojusznicy nie zostali o tym fakcie powiadomieni? Po drugie, dlaczego pan Sikorski trzymał bardzo ważną wiadomość przez sześć lat w tajemnicy po to, żeby ujawnić ją dziś jakiemuś pismakowi z USA? O takich sprawach nie mówi się z prasą.
Gdyby nie chodziło o dyplomację polską, byłoby to śmieszne, ale obecnie jest to bardzo żenujące i kompromituje nasze sfery polityczne.
Moim zdaniem, skompromitowaliśmy się także wywlekając na światło dzienne sprawę rzekomych szpiegów pracujących dla Rosji. Wyrosłam w innym świecie i pamiętam, że w PRL-u nigdy nie chwalono się, że ujęto jakiegoś szpiega. To była ścisła tajemnica kontrwywiadu i taki facet był pokazany już na ławie oskarżonych, z króciutką wzmianką w gazecie. To wszystko.
Ale teraz, zdumiony naród dowiedział się ze wszystkich środków masowego przekazu, że niejaki podpułkownik WP, nawet nie ze Sztabu Generalnego, tylko z MON, zajmujący się kształceniem kadr, czy czymś podobnym, szpiegował na rzecz Rosji. Potworne! Co mógł wiedzieć zwykły szkoleniowiec? Ale on miał znajomych którzy dużo wiedzieli! - wyjaśniają środki masowego ogłupiania.
Oj ludzie! Przecież dziś wystarczy usiąść sobie wygodnie przy komputerze i popijając kawkę, czytać ciekawe wiadomości na Facebooku, czy You Tube. A tam, młodzi i naiwni opowiadają sobie różne rzeczy, nie zawsze dozwolone. O tym, że zmniejszyliśmy armię do minimum, i brakuje nam uzbrojenia, można się było dowiedzieć z wypowiedzi naszych kochanych polityków, z panem prezydentem włącznie. Przecież wzywaliśmy głośno na pomoc siostrę (wyrodną) zza oceanu, błagając, żeby nas broniła przed przebrzydłym Putinem. Pokazywaliśmy co mamy nowego z uzbrojenia na defiladzie 15 sierpnia br. Tak było? Więc o czym miał ten nieszczęsny oficerzyna donosić? A już wiem! Zameldował wywiadowi ruskiemu, że w klasie wykładowej powieszono kolejny portret polskiego papieża, a pani generałowa już trzy razy była w tym tygodniu u spowiedzi, bo wiele nagrzeszyła z pewnym porucznikiem. Zaś pan generał, na targowisku kupił sobie u handlarza spluwę, bo wojsko nie ma pieniędzy na nowy sprzęt!
Poza tym, donosił uprzejmie, zakupiliśmy od USA kilka armat z epoki wojny secesyjnej i jedną korwetę, która miała szczęście i nie zatonęła, choć jest całkiem skorodowana. Ale dla Polaków i taki sprzęt jest dobry. Oczywiście, na grube tysiące dolarów. Dorzucono nam jeszcze parę samolotów, które trzeba było zaraz naprawiać, bo się uparły i nie chciały latać! Po takich informacjach wywiad rosyjski bladł z trwogi. Był jeszcze drugi szpieg, jakiś prawnik, który o mały figiel nie dostał się do sali sejmowej. Strach pomyśleć, o czym mógłby stamtąd donosić swoim mocodawcom.
Nie wiem, czy ci ludzie są winni, czy nie. Ale interesuje mnie inna rzecz. Jak to możliwe, że człowiek który naprawdę rozwalił nasze służby specjalne, ujawniając polskich agentów wywiadu i kontrwywiadu i narażając wielu z nich na śmierć, siedzi sobie spokojnie na ławie poselskiej, a nawet ośmiela się rzucać oskarżenia na innych, opętany antyrosyjską fobią. Jeżeli nie wiecie o kim mowa dodam, że jego nazwisko pojawia się bardzo często przy osobie pana prezesa pewnej partii. Ma niegolony zarost i oczy człowieka ogarniętego amokiem. Zgadnijcie o kim mowa!

 Winston Churchill powiedział, że nie ma takiego błędu, jakiego by Polacy nie popełnili. Ten angielski polityk nie lubił Polaków, ale znał doskonale ich wady. Od tego czasu niewiele się zmieniliśmy.