środa, 11 marca 2015


 11.03.2015 r.
Gdzie dwóch się bije, tam trzeci.... dostaje po mordzie!

Nie ukrywam, ze zaczynam się bać tego naszego bezmyślnego potrząsania szabelką w chwili, gdy może ważą się losy Europy i nas samych. Bo żebyśmy jeszcze tę ostrą szabelkę mieli, ale nasza armia przedstawia się niemal żałośnie. Niecałe 100 tysięcy żołnierzy bardzo kiepsko uzbrojonych w przestarzały sprzęt kupowany przez nas za kolosalne pieniądze w USA. W razie wojny jesteśmy wystawieni na pierwszy ogień, ponieważ Rosja doskonale wie o służalczym posłuszeństwie naszych władz wobec zamorskiego przyjaciela. O takim przyjacielu mądre przysłowie mówi: "Boże, skarz moich przyjaciół, z wrogami sam sobie dam radę". 
Stany Zjednoczone uwielbiają wtrącać się absolutnie do każdego konfliktu na świecie. Poprzednio istniały dwie główne strefy wpływów: jedna Stanów Zjednoczonych, to jest Ameryka Południowa, część Afryki oraz Azji, Polinezja. Druga strefa  wpływów Rosji, i obejmowała część Europy Wschodniej, Bliski Wschód oraz Kubę i coś tam jeszcze. Widocznie politykom zza oceanu taka strefa wpływów już nie odpowiadała, więc wypadki potoczyły się według zwykłego scenariusza. W Kijowie nagle pojawili się patrioci i utworzyli Majdan. Z kolei Majdan zażądał przystąpienia do Unii Europejskiej i wprowadzenia NATO, które jest zbrojnym ramieniem USA w Europie. Następnie ci sami patrioci zrobili rozróbę i pozbyli się wybranego w demokratycznych wyborach prezydenta, który doskonale rozumiał, że Ukraina w Unii będzie solą w oku Rosji, która nie zechce mieć pod nosem NATO i milusińskich z Waszyngtonu i zareaguje. Potem naturalnie odbyły się nowe wybory i do władzy błyskawiczie doszli ludzie o orientacjach proamerykańskich, z dużą kasą, a nowy prezydent zarządał przyjęcia Ukrainy do NATO.  Pokażcie mi kraj, który spokojnie będzie patrzył, jak mu rakiety amerykańskie staną na granicy?
Ameryka jest mistrzem w rozniecaniu konfliktów i obracaniu ich na swoją korzyść. W 1983 roku, to najpotężniejsze mocarstwo na świecie, napadło na maleńkie państwewko karaibskie Grenadę, pod pozorem, że  ten najbiednieszy kraik na świecie, jest agenturą radziecko-kubańską. Propaganda USA ciężko pracowała, żeby znaleźć pretekst ataku. Okazało się, że nieszczęsna Grenada nie posiadająca armii ani uzbrojenia, jest bardzo groźna i zakupuje broń na Kubie, buduje lotnisko wojskowe oraz zamierza wymordować amerykańskich turystów. Trzeba ich bronić! Prezydent Reagan wysłał armadę okrętów wojennych z 7500 marines. samoloty, śmigłowce bojowe i ciężką artylerię. Na wyspę wkroczyła armia amerykańska, mordując ludność cywilna, bo Grenada wojska nie miała. Ludność "radośnie" witała okupantów, wywieszając entuzjastyczne transparenty m. inn. z napisem:"KGB zachowujcie się". Potem wybrano "demokratyczny" rząd który jest zależny od USA i kropka. Ta agresja miała na celu sprawdzenie reakcji opinii publicznej. Podobny scenariusz zastosowano 20 lat później napadając na Irak, Somalię, Syrię, Liban, Afganistan i.... no właśnie.
Obecnie rząd USA zdecydował się wysłać broń na Ukrainę, a razem z bronią pojadą instruktorzy, a potem marines i reszta armii. Oczywiście wyłącznie w celach pokojowych! Nikt nie bierze pod uwagę faktu, że ta broń może kiedyś być skierowana przeciwko nam! Jednocześnie na Łotwę, która nagle zaczęła panicznie bać się Rosji, idą setki amerykańskich czołgów, broni pancernej itd. A Łotwa jest o rzut kamieniem od granic Rosji - bardzo dogodny punkt strategiczny. Polska, jak zwykle służalcza, przyjmie na swoje terytorium 11 tysięcy żołnierzy NATO, ( za co ich utrzymamy?) a rząd polski przeznacza wielkie sumy na zbrojenia, bo pan prezydent stwierdził, że Rosja się zbroi, to i my musimy.
Dlatego ty biedny emerycie, dostaniesz 36 zł podwyżki (na papierze), żeby władze mogły zakupić stary szmelc w USA. W Polsce TVP i Polskie Radio, dosłownie wychodzą ze skóry, żeby Rosji dokopać, oczywiście w przenośni i pognębić ją w oczach i uszach obywateli. Wcale się nie zdziwię, kiedy rocznicę wybuchu II wojny światowej będziemy obchodzić 17, a nie 1 września, i okaże się, że Powstanie Warszawskie zdusiła Armia Czerwona, rzucając na stolicę bombę atomową! Ostatecznie nasi zachodni sąsiedzi Niemcy są przyjaciółmi, zaś przyjaciół się nie obraża. Ludzie i tak we wszystko uwierzą, bo Ruska nie kochają. 
Dlatego naprawdę zaczynam się bać obserwując, jak rząd, a nawet niektóre partie opozycyjne, pchają nas z przepaść swoją bezmyślną i uległą polityką, nie mającą nic współnego z polską racją stanu. Wtrącając się w nakręcony konflikt rosyjsko-ukraiński, Polska może dostać mocno po łapkach, albo po prostu po dupie. Czego ani sobie ani nikomu z rodaków nie życzę.