czwartek, 23 lipca 2015

Zbrodnia ludobójstwa na którą świat patrzył obojętnie.


23 lipca 2015 r.
Rząd polski zadecydował, że na terenie naszego kraju znajdować się będą amerykańskie bazy wojskowe i zainstalowane zostaną rakiety - tak zwana Tarcza. Wolę się nie wypowiadać na temat, jakie straszne niebezpieczeństwo ściągnie na Polskę obecność Amerykanów, wrogów naszego wschodniego sąsiada Rosji!
Polacy bardzo Amerykanów lubią, być może za to, że prezydent USA Roosevelt oddał Stalinowi 1|3 terytorium Polski, całe kresy wschodnie, powodując niewyobrażalnie cierpienia polskiej ludności zamieszkującej tamte ziemie. Ten bezlitosny fakt polityczny, stał się zachętą dla ukraińskich nacjonalistów z UPA i innych ugrupowań, do bestialskich mordów na setkach tysięcy Polaków z Wołynia i Wschodniej Polski. Ale nie o tym zamierzam pisać.
Ameryka Północna to kraj o ogromnej technizacji, gigantycznych miastach i wielce szowinistycznych poglądach, bardzo przypominającym mi mit III Rzeszy o rasie panów. Zaraz, jakich panów, bo przecież ani jeden skrawek tego olbrzymiego, wspaniałego kraju nie należy do białych, a tym bardziej do czarnych obywateli Ameryki. Jest własnością Indian, rasy czerwonoskórych ludzi, jacy zostali niemal całkowicie wytępieni przez bezwzględnych najeźdźców. Ci, którzy przeżyli ten straszny indiański holokaust, wpakowani zostali do pierwszych obozów koncentracyjnych, zwanych enigmatycznie rezerwatami! Od tragicznego dla nich roku 1607, kiedy założono pierwszą w Stanach osadę Jamestown, aż do czasów współczesnych, Indianie byli i są krzywdzeni niemal na każdym kroku. Jeszcze do niedawna na niektórych sklepach czy restauracjach amerykańskich wisiał napis:”Psom i Indianom wstęp wzbroniony!” Modne było także powiedzenie: ”Dobry Indianin to martwy Indianin!”Rządy amerykańskie nie wstydziły się zawierać traktatów pokojowych z Indianami, których potem nie dotrzymywały, prowadząc coraz dalszą i okrutniejszą ekspansję na indiańskie ziemie. Nieszczęśni tubylcy bronili się jak mogli, ale przegrywali z bronią i metodami walki białych najeźdźców. Nieszczęściem Indian była również niezgoda pomiędzy szczepami, gdy dochodziło do bratobójczych walk, będących bardzo na rękę władzom USA, podżegającym jedne szczepy, przeciwko drugim.

Sitting Bull
Ale nie zawsze tak było, bo między Indianami rodzili się ludzie, którzy widzieli dalej od współplemieńców. Takim człowiekiem był bez wątpienia indiański Napoleon, Tatanka Yotanka, Sitting Bull, czyli Siedzący Byk, wielki wódz i szaman szczepu Siuksów Teton Dakota. Urodził się około roku 1831, od młodych lat obserwował beznadziejną walkę Indian, i prędko zrozumiał, że jedynym ratunkiem, by oprzeć się ekspansji białych, jest dla Indian zjednoczenie wszystkich plemion. Od 1863 roku Sitting Bull był w silnej opozycji do białych najeźdźców, starając się pogodzić zwaśnione plemiona i scalić je w jedno. Udało mu się przekonać do swoich planów szczep Czejenów. Jego charyzma doprowadziła do połączenia się obu plemion i odniesienie zwycięstwa w jednej z najbardziej spektakularnych bitew w dziejach Stanów Zjednoczonych – Bitwy nad Little Big Horn, która miała miejsce 29 czerwca 1876 r. Wojownikami dowodzili wodzowie Sitting Bull, Szalony Koń, czyli Crazy Horse, lub po indiańsku Tashunka Witko, Czerwona Chmura, Deszcz w Twarz i inni sławni wojownicy obu szczepów. W rezultacie pod Little Big Horn, poległ generał George A. Custer i jego żołnierze z 7 Regimentu Kawalerii US Army.

Bitwa pod Little Big Horn
Lecz to zwycięstwo nie przyniosło Indianom wyzwolenia, ale rozpętało w całych Stanach histeryczną nienawiść wobec tubylców broniących swojej ziemi. W Górach Black Hills odkryto duże złoża złota, a wtedy na ziemie indiańskie runęła lawina najgorszych kreatur, wspieranych przez wojsko. Sitting Bull musiał opuścić ukochane Wielkie Równiny i uciekać ze swoim szczepem przed ścigającymi go kawalerzystami do Kanady. Amerykanie postanowili zagłodzić Siuksów, podpalając prerię i zabijając bizony – pożywienie Indian. Zmuszony do powrotu do USA, Sitting Bull został zamknięty w rezerwacie, a potem przez pewien czas występował dla chleba w rewii Buffalo Billa. Znamy takie upokarzające sceny ze słynnej noweli H. Sienkiewicza „Sachem”. Po powrocie do rezerwatu, wódz brał udział w tajnym „Tańcu ducha”, który był zwalczany przez władze USA, bowiem nawracał do tradycji indiańskich, budził protest przeciwko zniewoleniu. Z rozkazu władz USA Sitting Bull został zastrzelony podczas aresztowania przez indiańskich policjantów. W podobny sposób zginął zaledwie rok po słynnej bitwie wódz Szalony Koń, jeden z najbardziej odważnych i bezkompromisowych Indian szczepu Siuksów Oglala Teton Dakota, sprzeciwiając się próbie aresztowania. Żołnierz amerykański pchnął go bagnetem. Pamięć wielkiego wodza, uczcił rzeźbiarz polskiego pochodzenia Korczak Ziółkowski, wykuwając w skałach Black Hills jego monumentalny pomnik.

Głowa pomnika  Szalonego Konia
Zaledwie dwa tygodnie po śmierci Sitting Bulla, w czasie rozruchów, doszło do masakry w rezerwacie Pine Ridge nad Wounded Knee, gdzie zamordowano 300 Indian, mężczyzn, kobiet i dzieci, strzelając do nich nawet z karabinów maszynowych. W rezerwatach biali pastorzy protestanccy, znęcali się nad dziećmi indiańskimi, zabraniając im mówić ich językiem, bijąc i głodząc niepokornych. Do dzisiaj Indianie domagają się od rządu USA zwrotu Black Hills, gdyż te góry są dla nich miejscem świętym i mistycznym, jak na przykład dla nas Częstochowa, dokąd odbywają pielgrzymki Indian. Nawet współcześnie wybuchają konflikty w rezerwatach Siuksów oraz innych plemion indiańskich, bezwzględnie tłumione przez policję i wojsko.
26.06.1975 r. doszło w Pine Ridge w Dakocie, w rezerwacie Siuksów Oglala, do buntu i strzelaniny. Indianie protestowali przeciwko korupcji władz oraz nędzy w rezerwacie i uczcili pamięć poległych przodków w masakrze nad Wounded Knee. Przybyły wozy policyjne i zaczęła się brutalna pacyfikacja. Głośna jest historia Leonarda Peltiera, Indianina z plemienia Czipewejów i działacza na rzecz Indian, skazanego w kontrowersyjnym procesie na dwukrotne dożywotnie więzienie, za zastrzelenie dwóch agentów FBI w czasie strzelaniny w rezerwacie Pine Ridge. Nigdy nie został ułaskawiony przez kolejnych prezydentów.
W równie bezwzględny sposób Amerykanie odebrali Meksykowi Kalifornię, Arizonę i Nowy Meksyk, ogłaszając się jedynymi ich właścicielami. Podobny los czekał mieszkańców ziemskiego raju, archipelagu wysp Hawaje. Amerykanie wtargnęli tam w połowie XIX w. niszcząc kulturę wyspiarzy, narzucając im swoją władzę i religię protestancką. Bez zgody krajowców zakładano porty (Pearl Harbor) Protestujących wyspiarzy zamykano do więzień lub zabijano. 21 sierpnia 1959 r. a więc stosunkowo niedawno, Hawaje stały się pięćdziesiątym stanem USA, a jej rdzennych mieszkańców zepchnięto do roli pariasów.
Amerykanie bardzo dumni są ze swego sztandaru, który prezentują na wszelkie sposoby. Ale każda gwiazda na tym sztandarze, oznacza krew, bezprawie oraz nieopisane cierpienia prawdziwych właścicieli Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i Hawajów. Cały świat cywilizowany patrzył na zbrodnie dokonywane przez Amerykanów na rasie czerwonoskórych i Polinezyjczyków, lecz nie zareagował. Ktoś powiedział, że czarni obywatele USA mieli swego Lincolna, Indianie niestety nie!

Sat Okh - polski Indianin
Władze polskie są widocznie tknięte amnezją lub nie znają historii Ameryki, sprowadzając do Polski żołnierzy USA, które to „demokratyczne” państwo traktuje każdy inny kraj, jako swą kolonię! Przez 126 lat Polska była pod zaborem trzech mocarstw. Czy chcemy żeby historia się powtórzyła? Milczymy i przyzwalamy?