czwartek, 30 lipca 2015

SKUTKI BEZSTRESOWEGO WYCHOWANIA.


30.07.2015 r.


Inspiracją do napisania tych uwag, było pewne wydarzenie, jakie miałam przed kilkoma dniami. Byłam w tutejszym PKO, aby zapłacić rachunki. Tego dnia upał przekraczał 30 stopni C, a w niewielkim pomieszczeniu kasy, stała kolejka sięgająca korytarza. Dwie panie kasjerki z trudnością mogły podołać swym obowiązkom. Przy jednym stanowisku siedziała kobieta i coś załatwiała przy kasie. Obok niej stał wózek z małym dzieckiem. Dwoje innych dzieci, chyba ośmioletnia dziewczynka i może pięcioletni chłopiec, zabawiali się w ten sposób, że walczyli z sobą pod nogami interesantów, wrzeszcząc przeraźliwie, waląc się pięściami i tarzając się po posadzce. Dziewczynka szarpała braciszka za włosy, on ryczał i przezywał siostrzyczkę od kurew(!) co nie robiło na niej wrażenia. Widocznie była oswojona z takimi wyzwiskami. Matka ze stoickim spokojem załatwiała swoje interesy, nie zwracając uwagi na „bawiące się” pociechy.
Przez chwilę przyglądałam się tej zabawie, ale gdy bijące się dzieci wpadły mi pod nogi, nie wytrzymałam i podniesionym głosem powiedziałam: - Nie hałasujcie, tu jest bank nie podwórko. Uspokójcie się!
Zaraz też przekonałam się, jak działa bezstresowe wychowanie. Dzieciaki ani na moment nie przestały się prać i obrzucać wyzwiskami, za to ich matka załatwiwszy sprawę, dosłownie rzuciła się na mnie, jak tygrysica w obronie „krzywdzonych niewiniątek”. Usłyszałam od niej, że nie wolno mi zwracać uwagi jej dzieciom, bo to ona jest matką i tylko ona może to czynić. Ponadto dowiedziałam się, że nie mam serca, bo krzyczę na dzieci i w przeszłości musiałam krzywdzić własne potomstwo! Próbowałam zwrócić jej uwagę, że to właśnie ona powinna uspokoić swoje pociechy, ale nie dopuściła mnie do słowa. Obawiałam się, że za przykładem dzieciaków, jeszcze dołoży mi po głowie na pożegnanie, więc machnęłam ręką i dałam sobie spokój, aby nie wywoływać pyskówki.
Czuła matka wyszła z dumnie podniesioną głową przekonana, że obroniła swoje pociechy przed moją agresją. Z pewnością uważała, iż postąpiła słusznie, bo przecież nie wolno zwracać dzieciom uwagi, nie wolno dać im klapsa, czy ukarać w inny sposób. Nie mam wątpliwości, że jej dzieci, kiedy dorosną, odpłacą matce wyrzucając ją z mieszkania, zabierając emeryturę, czy sprawiając mamusi lanie, bo w taki bezstresowy sposób zostały wychowane.

Obecnie dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że skarcony małolat grozi rodzicom, iż poskarży się na nich policji! Nasi psycholodzy i pedagodzy opierając się na amerykańskich wzorach wychowania bezstresowego, doczekali się opłakanych skutków. Dzieci są coraz bardziej agresywne, nieposłuszne, ponieważ niczego i nikogo się nie boją. Nie uznają żadnych zakazów i autorytetów, bowiem wiedzą, że broni je prawo, które de facto wyrządza tym dzieciom ogromną krzywdę, gdyż wchodzą one w dorosłe, twarde życie nie przygotowane i wtedy zaczyna się dramat.

Od kilku dni na wszystkich programach TVP, pokazywane są drastyczne sceny, na których nieletnie dziewczynki z Legnicy, kopią i biją nietrzeźwego mężczyznę. W końcu go przewracają i kopią leżącego! Część telewidzów była tym zachowaniem oburzona, ale już się znaleźli obrońcy i próbują przekonywać, że to mężczyzna był agresywny i przezywał biedne niewinne dziewczątka. Na filmie widać, że ten człowiek wcale się nie broni. Jakby był agresywny, złapałby małolatę i spuścił jej solidne lanie! Nawet po pijanemu! Ale on się nie bronił, bo nie miał na to siły i w końcu upadł. A zaledwie przed kilkoma dniami, mieliśmy wątpliwą przyjemność, oglądać w TVP sceny z warszawskiego tramwaju, i młode dziewczęta walczące z sobą jak dzikie bestie.
Psycholodzy łamią ręce i zastanawiają się, jakie są przyczyny wzrastającej agresji młodzieży. Moim zdaniem odpowiedź jest prosta: bezstresowe wychowanie od najmłodszych lat! Dawniej rodzic dowiedziawszy się, że dziecko jest w szkole nieposłuszne, surowo je karał. Obecnie idzie do szkoły i robi nauczycielowi awanturę! Takie wychowanie w przyszłości fatalnie zaowocuje. Rodzice i nauczyciele nie panują już nad dziećmi i młodzieżą, która sięga w coraz młodszym wieku po papierosy, alkohol i narkotyki. Codziennie się słyszy, że ktoś zatruł się dopalaczem, lub narkotykami. Młodzi ludzie po zażyciu „prochów” wsiadają do samochodu i zabijają przechodnia. Policja staje na głowie żeby dopaść dilerów, ale to niewiele pomaga, ponieważ na narkotyki i dopalacze jest popyt. Moim zdaniem należałoby karać za używanie środków odurzających, rodziców nieletnich narkomanów wysokimi grzywnami pieniężnymi, a samych narkomanów starać się resocjalizować pracą fizyczną, w specjalnych obozach zamkniętych z ostrą dyscypliną.
Obecnie całe społeczeństwo płaci za kurację nieletnich zatrutych dopalaczami. Rozmawiałam na ten temat z wieloma osobami przekonanymi, że jeśli ktoś z własnej nieprzymuszonej woli sięga po narkotyk, powinien za szpitalną kurację zapłacić! Kolejne rządy stosując szkodliwą tolerancję wobec nieletnich, doczekały się pokolenia, słabego, skłonnego do nałogów i nie uznającego żadnych autorytetów, które będzie w przyszłości tylko ciężarem dla całego społeczeństwa.
Mam pod oknem duży park. Kiedy tylko zapadnie ciepła noc, staje się on meliną dla młodocianych gangów. Duże grupy młodzieży, a często i dzieci, do późnej nocy wrzeszczą, hałasują i zakłócają sen mieszkańcom pobliskich bloków. Są pijani, naćpani, niebezpieczni. Nikt się nimi nie interesuje. Zastanawiam się, co robią rodzice tych dzieci i dlaczego nie troszczą się, co się z nimi dzieje? Nie wierzę, że wszyscy rodzice w nocy pracują i nie wiedzą, co robią ich pociechy. Takich rodziców powinno się karać wysokimi grzywnami. Bezstresowe wychowanie wydaje zatrute owoce!