wtorek, 26 stycznia 2016

Czy naprawdę wiemy, co znaczy wolność?


26 stycznia 2016 r.


W ubiegłą niedzielę miałam wielką przyjemność uczestniczyć w nadawanej przez TVP Polonia Mszy, transmitowanej z kościoła św. Karola Boromeusza z Kielc – Karczówki. Kazanie mówił ks. Jan Oleszko rektor kościoła. To było piękne kazanie, jakie nieczęsto słyszy się w świątyniach polskich. Ksiądz mówił o cenie wolności, jaka zapłaciliśmy w kolejnych powstaniach i zrywach narodowych, w walce o niepodległość. Opowiadał o powstańcach walczących w Górach Świętokrzyskich, i nie tylko tam. Wymieniał nazwiska poległych, zamęczonych i zesłanych na Sybir, których jedynym celem było wywalczenie wolności dla umęczonej ojczyzny.
Żuawi śmierci w roku 1863.
 Byłam wzruszona, patrząc na poczty przebrane w stroje żołnierzy 1863 roku, w mundury żuawów śmierci pułk. Rochebruna i obecnych w kościele ludzi, z przypiętymi do płaszczy i kapeluszy biało-czerwonymi rozetkami powstańczymi. Kielce i cały region świętokrzyski znany jest z patriotyzmu i kultywowania tradycji narodowych. To w Górach Świętokrzyskich najdłużej trwało powstanie, dowodzone kolejno przez Langiewicza, Czachowskiego i Hauke-Bosaka. Na tym terenie ludność wiejska wspierała powstańców. To w Górach Świętokrzyskich, w okresie II wojny światowej, walczył major Dobrzański „Hubal” i jego następca w walce z okupantem niemieckim, pułk. Jan Piwnik „Ponury”, syn ziemi świętokrzyskiej. Ta ziemia była terenem strasznych zbrodni hitlerowskich na ludziach, którzy pomagali partyzantom.

Wykus - Góry ŚWIĘTOKRZYSKIE
Abstrahując od tego tematu, osobiście jest mi ogromnie przykro, że moja książka pisana z tak wielką czcią i miłością do ziemi świętokrzyskiej, którą do śmierci wspominała z ogromną nostalgią bohaterka „Kochanków Burzy”, nigdy nie ujrzy tamtych stron i nie będzie czytana przez ludzi, którym dzieje opisywane przeze mnie, są bardzo bliskie. Po prostu nikt tam nie chciał mojej powieści, mimo iż kilkakrotnie zwracałam się do kieleckiego Zw. Literatów Polskich tej sprawie. Nie posiadam tylu egzemplarzy książki, wydanej w ilości bibliofilskiej, żeby posłać ją do bibliotek w Kielcach i Bodzentynie. Mogę tylko ubolewać nad tym faktem, który napełnił mnie goryczą.
Wracam do pytania, czy wiemy co znaczy wolność? Przez pryzmat wielkich i małych zrywów niepodległościowych we wszystkich trzech zaborach, przez niezliczone ofiary, hektolitry krwi i łez wylanych przez kolejne pokolenia Polaków, w 1918 roku nareszcie odzyskaliśmy tę wolność. Powstało państwo polskie, demokratyczne i niepodległe i trzeba przyznać, że przez ten krótki czas, dwudziestu jeden lat wolności, umiano wychować wspaniałe pokolenie, które oparło się straszliwemu terrorowi okupacji, a nawet potrafiło zerwać się do kolejnego krwawego zrywu – Powstania Warszawskiego! Po zakończeniu wojny, czekały nas dalsze bolesne doświadczenia i prześladowania najlepszych patriotów, tortury, wyroki śmierci, więzienia.

Każde pokolenie Polaków, zrywających się do boju o wolność wierzyło, że tę niepodległość ojczyzny wywalczy. Ale udało się to dopiero w 1918 roku. Przez krótki czas Polska cieszyła się niepodległym bytem, wypracowując w ciężkim trudzie scalenie trzech części zaborów w jedno państwo. A nie była to łatwa sprawa, gdyż każdy zabór miał inny język i inną kulturę. Inaczej żyli Polacy pod zaborem pruskim, inaczej pod rosyjskim, a jeszcze inaczej w Galicji, która na owe czasy miała najwięcej wolności. Młode państwo polskie borykało się z ogromnymi trudnościami, ale już w dwa lata po odzyskaniu niepodległości, w wojnie roku 1920, społeczeństwo okazało wspaniały patriotyzm, stając do śmiertelnej walki z wrogiem. Wtedy naszym udziałem stało się zwycięstwo, jednak w 1939 roku, Polska poniosła klęskę, gdyż nasi sprzymierzeńcy okazali się słabi i kłamliwi, nie dotrzymując zawartych sojuszów.
Wiele lat minęło, zanim Polacy znowu okrzepli i stanęli do bezkrwawej walki o wolność. Powstała „Solidarność”, a chociaż nie wszyscy jej członkowie zasługiwali na zaufanie, a sama organizacja nie wylęgła się z pewnością w polskich głowach, lecz daleko za oceanem, to jednak miliony ludzi przystąpiły do „Solidarności” wierząc, że stanie się ona zarzewiem wolności. W wyborach 1989 roku, Polacy wyraźnie pokazali, że rządy PRL- lu już się skończyły. Wojska radzieckie stacjonujące w Polsce w następnych latach opuściły nasz kraj.
Byliśmy wolni i niepodlegli!

hUBAL
Od tego czasu upłynęło kilka dekad. Polska wolno ale skutecznie osiągała coraz większe sukcesy gospodarcze i zbliżała się do krajów zachodnich, a w końcu przystąpiła do Unii Europejskiej, stając się jej członkiem. Powinniśmy być dumni z naszych wspólnych osiągnięć i codzienną uczciwą pracą pomnażać zasobność ojczyzny.
Tymczasem natychmiast po odzyskaniu niepodległości, rozpoczął się w Polsce prawdziwy sabat czarownic. Afera goniła za aferą, miliardy polskich złotych wędrowało za granicę, powiększając czyjeś kąta w bankach szwajcarskich. Kolejne rządy wysprzedawały dosłownie za grosze całą spuściznę po PRL-u. Wielkie zakłady przemysłowe, stocznie, gospodarstwa rolne PGR-y, dające wsi pracę i zarobek. W stoczniach, gdzie budowano i wodowano setki wielkich statków, dziś jest muzeum! Wielkie hale zakładowe Łodzi, produkujące znakomite materiały i dające zatrudnienie tysiącom ludzi, obecnie zamieniane są na apartamentowce – mieszkania dla bogatych. Miliony Polaków straciło pracę w kolejnych tak zwanych restrukturyzacjach. Do kraju wkroczył obcy kapitał, twardy i bezwzględny. Otwierane są coraz to nowe olbrzymie megasamy, a polskie sklepy kolejno upadają.
Polska młodzież, taka mądra i zdolna, wyjeżdża masowo za granicę, szukając tam chleba i pracy, bo w ojczyźnie nie może tego znaleźć. Brak nam jakichkolwiek autorytetów, a kolejne rządy są nieudolne i nie potrafią zapewnić narodowi stabilizacji oraz poczucia bezpieczeństwa, mieszając się do awantur zagranicznych, które nas nie powinny obchodzić. To naraża nasze państwo na konflikty z potężnym sąsiadem. A tak prawdę mówiąc, to przez ubiegłe lata nie potrafiliśmy nawiązać naprawdę przyjaznych stosunków z żadnym z sąsiednich państw – czyli znowu znajdujemy w próżni, jak w 1939 roku!

Wraz z przejęciem władzy przez PiS, naprawdę stajemy się powoli dziwadłem Europy i już doczekaliśmy się surowej krytyki Unii Europejskiej. W kraju nastąpił rozłam społeczeństwa, jak w latach 1980-tych. Jedni popierają partię Jarosława Kaczyńskiego, nie szczędząc ostrych epitetów przeciwnikom. Opozycja dowiaduje się, że jest społeczeństwem gorszego sortu, a PiS oskarżany jest o łamanie demokracji i praw konstytucyjnych. Co tydzień wielotysięczne manifestacje wyruszają na ulice miast i wzajemnie się przekrzykują. Nikt, absolutnie nikt nie jest pewien, kto ma w tym sporze rację, a kto jej nie ma. Być może wszyscy są winni, bowiem nie potrafimy się godzić dla dobra naszej ojczyzny.
Jesteśmy wolni, ale czy naprawdę? A może nam się tylko tak wydaje do czasu, aż ktoś inny przyjdzie, korzystając z naszej niezgody i zabierze nam to, o co z takim trudem wywalczyły kolejne pokolenia!