niedziela, 21 lutego 2016

BOHATER, CZY ZDRAJCA?


21 luty 2016 r.

Z góry proszę moich miłych czytelników o wybaczenie, ale powiem szczerze co myślę: - Jesteśmy paskudnym narodem! Nie ma w naszej historii żadnego bohatera, którego by nie znieważono, nie obrzucano przekleństwami i nie wymyślano na jego temat najohydniejszych kalumnii. Zamiast chlubić się naszymi bohaterami, myśmy ich szkalowali. Naturalnie, oni także byli ludźmi i mieli swoje słabostki, ale o tych sprawach należało raczej zamilczeć, niż je rozgłaszać.
I tak dla przykładu: książę Józef Poniatowski był w opinii współczesnych Polaków, kurwiarzem, jeździł powozikiem po Warszawie nago ubrany, co doprowadziło kilka dziewic do spazmów i zdrajcą, bo balował z Prusakami, zamiast siedzieć i płakać. Chciano go nawet zlinczować.
 
Ks. Józef Poniatowski
Naczelnik Kościuszko był nałogowym pijakiem, w czasie bitwy pod Maciejowicami urżnął się do nieprzytomności i nawet nie wiedział, że Moskale biorą go do niewoli. Pomawiano go również, że zrobił dziecko pewnej Szwajcarce. Marszałek Piłsudski był komunistą, ateistą, żył z kochanką na kocią łapę, a nawet się przechrzcił, a przede wszystkim wcale nie wygrał Bitwy Warszawskiej w 1920 roku, bo zrobiła to osobiście Matka Boska cudownie zbawiając Polskę! Za jego grzechy szanowny kardynał książę Adam Sapieha, nie chciał wyrazić zgody na pochówek Marszałka na Wawelu! Jeszcze czego!
Owszem, Poniatowski był kurwiarzem i paradował nago po stolicy, a nawet balował z Prusakami. Ale to on ocalił Warszawę przed atakiem armii austriackiej w 1809 r. Wyzwolił Galicję z Krakowem, zdobywając Zamość, a w bitwie pod Raszynem, prowadził żołnierzy do szturmu, uzbrojony jedynie w fajkę i szpicrutę. Był znakomitym wodzem, docenionym przez samego „boga wojny” Napoleona Wielkiego! Jest marszałkiem Francji, a ulice Paryża i innych miast francuskich noszą jego nazwisko. Polacy raczyli docenić go po śmierci.
 
Tadeusz Kościuszko.
Nie wiem, czy Naczelnik Kościuszko lubił wódeczkę, pewnie lubił, jak każdy. Ale to nie przeszkodziło mu być znakomitym inżynierem, budowniczym fortec. To on wybudował i ufortyfikował amerykański West Point, gdzie do dziś dnia szkolą się amerykańscy oficerowie. To on ogłosił Uniwersał Połaniecki, dający większości mieszkańców kraju bardziej demokratyczną swobodę. W bitwie pod Maciejowicami osobiście brał udział w walce i był ciężko ranny. Moskale znosili go z pola bitwy na noszach. Był przenikliwym politykiem i nie wierzył w obietnice Napoleona, skłaniając się raczej do propozycji cara Aleksandra I. Czy zrobił dziecko pani, u której mieszkał? Być może. Ostatecznie był mężczyzną, a co innego mógł jej zrobić – Insurekcję Kościuszkowską?
Zgoda. Marszałek Piłsudski aniołem nie był i miał swoje grzeszki, ale przede wszystkim okazał się pierwszym człowiekiem, który uwierzył w realne możliwości wyzwolenia Polski i tego dokonał. Bitwy Warszawskiej nie wygrała Matka Boska i cud, jak tego pragnęli narodowcy, ale wygrał ją Piłsudski, jego generałowie i tysiące żołnierzy polskich, którzy stanęli u boku Komendanta, aby bronić niepodległości zagrożonej ojczyzny.
Te uwagi nasunęły mi się na marginesie ostatnich wydarzeń politycznych, jakich jesteśmy świadkami. Jeszcze za czasów rządów PO, można było zauważyć, że IPN, czyli Instytut Pamięci Narodowej, od początku uprawia dosyć dziwną pamięć, stosując się do polityki pro-pisowskiej. Obsadzany przeważnie przez historyków sprzyjających tej partii, prowadził badania historyczne tak jednoznacznie prawicowe, że zwykle zapominał kompletnie o ludziach zasłużonych, którzy mieli nieszczęście nie spodobać się braciom Kaczyńskim. Były nawet poważne zamiary zamknięcia tej instytucji. Po objęciu władzy przez PiS, IPN zamienił się dosłownie w „skład pierdołów”. Nie, ja się wcale nie wyrażam, tylko zacytowałam stare poznańskie powiedzonko. Pierdoły, to po poznańsku plotki, pomówienia.
Wałęsa już od wielu lat był na marginesie IPN-u. Historyk Żaryn wyraźnie go nie znosił. Po cichu przebąkiwano o „Bolku”, a dwóch IPN-owskich historyków, napisało o nim książkę zarzucając mu, że był na usługach Służby Bezpieczeństwa i kapował, biorąc za to pieniądze. Na te wyraźne sugestie, jakoś nikt nie zareagował.
 
Sierpień 80. Wałęsa w gronie kolegów.
Po objęciu władzy przez PiS, Wałęsa był solą w oku prezesa, gdyż często podważał autorytet Kaczyńskiego. Zaznaczam, że nigdy, jeszcze będąc członkinią „Solidarności”, nie byłam wielbicielką Wałęsy. Po prostu go nie lubiłam, dla mnie był zbyt prymitywny i uważałam, że musiał być odgórnie sterowany. Podejrzewałam, że służył CIA, gdyż bywał u papieża, a Jan Paweł II, jak wiadomo, wspólnie z prezydentem USA Reaganem, pracowali nad rozbiciem państw tak zwanego bloku komunistycznego. Oczywiście, Wałęsa był sterowany także przez KOR i miał wielu dobrych doradców, między innymi późniejszego marszałka Senatu Borusewicza. Jego doradcy nie orientowali się w przestępczej działalność wodza „Solidarności”? Nie głosowałam na Wałęsę w wyborach prezydenckich i byłam oburzona, że głową państwa polskiego o tysiącletniej historii, został człowiek, który nawet nie umiał się po polsku poprawnie wyrażać, nie był politykiem, ani człowiekiem wykształconym. Tym bardziej, że jego wybory także były szyte grubą nicią, gdyż Polacy mieli wówczas skromny wybór pomiędzy Wałęsą, a jakąś ciemną kreaturą „z teczką” Tymińskim, który po wyborach gdzieś się zapodział i więcej o nim nie słyszano. Tak więc niech nikt nie posądza mnie, że piszę moje uwagi z wielkiej sympatii do przywódcy „Solidarności”. Ale jestem Polką, kocham moją ojczyznę i pragnę, aby ogólnie postrzegano ją pozytywnie.
 
Danuta Wałęsa i syn Bogdan z  dyplomem Nobla.
Tymczasem to, co się obecnie dzieje, stawia pod znakiem zapytania naszą narodową uczciwość praworządność. Bo jedno z dwóch: albo wiedzieliśmy o działalności „Bolka”, a mimo to milczeliśmy, pozwalając żeby świat widział w nim naszego narodowego bohatera. Lub przeciwnie: pozwalamy publicznie szkalować człowieka niewinnego, zasłużonego,przywódcę „Solidarności”, odznaczonego Nagrodą Nobla!!!
Ludzie, zastanówmy się! Umiera generał Kiszczak. Jego małżonka, zachowująca się tak, jakby cierpiała na starczą demencję, od zaraz chce sprzedać IPN-owi dokumenty po mężu za dwadzieścia tysięcy złotych, mimo iż mieszka w luksusowej willi, ma letnią daczę i z pewnością nie brakuje jej pieniędzy. Naturalnie IPN ze świętym oburzeniem odrzuca jej ofertę, bo to nieładnie sprzedawać teczki z dokumentami.. Żałobna wdowa prędko się poprawia i decyduje się wydać teczki, nie biorąc za nie ani grosza. Do telewizji wyraża żal, że ujawniła posiadanie teczek. Trochę za późno żałuje, bo sensacyjna wiadomość już poszła w świat, za pomocą radia, telewizji i prasy.
Wałęsa agentem SB! Wałęsa donosił na kolegów i brał za to pieniądze! Wałęsa okazał się żmiją, którą wykarmiliśmy własną piersią! Okrągły Stół, to spisek Kiszczaka i Wałęsy przeciwko niepodległości Polski! Wałęsa z pewnością był zdrajcą, zaświadczają gorliwie jego byli koledzy z „Solidarności”, którym nie udało się przedtem zdobyć rozgłosu i zaistnieć. Wałęsa był złym prezydentem i prowadził szkodliwą dla Polski politykę – być może nawet był agentem KGB!!!
W omawianych teczkach jest ponoć wszystko o Wałęsie, a IPN zamierza część z dokumentów opublikować już w poniedziałek. Ktoś spytał, czy te dokumenty zostały zweryfikowane, a podpisy sprawdzone przez grafologów? Nie, ale historycy IPN-u, którzy byli obecni przy odbiorze dokumentów, są przekonani, że wszystko jest autentyczne. Jasnowidztwo! Zresztą sam generał chciał dokumenty po swej śmierci przekazać Instytutowi Pamięci, więc pani Kiszczak zastosowała się do woli zmarłego małżonka….. Hm!
Tymiński.
  Cholernie to wszystko dziwne, jakby nierealne. Dlaczego pani Kiszczak tak się śpieszyła? Chciała od IPN-u pieniędzy? Bardzo wątpię. Dokumenty wydała za darmo, chociaż gdyby myślała o zarobku, mogła te dokumenty odsprzedać po cichu jednemu z sąsiednich państw za ciężkie tysiące dolarów. Jest taka zramolała, że nie umie rozumować rozsądnie?
Oczywiście PIS tryumfuje. Widzicie kogo tak czciliście? Bohater narodowy? Figa, zdrajca, który za denuncjację kolegów brał pieniądze! A mówiliśmy!… Pan prezes niedawno oznajmił, że członkowie PIS-u muszą na wiosnę zewrzeć szeregi. Czyżby pan prezes swoim genialnym umysłem przewidział, że wdowę po Kiszczaku ruszy sumienie i ujawni dokumenty ukryte przez męża? Gdzie ukryte? W tajnym sejfie, w bankowej skrytce? Ależ nie, tylko w szufladce stolika stojącego w pokoju! Generał Kiszczak będąc szefem Służby Bezpieczeństwa PRL doskonale wiedział, gdzie takie dokumenty należy przechowywać!
Okrągły Stół. Kiszczak i Wałęsa wznoszą toast.
  Pan prezes nareszcie pokazał opozycji, kto tu rządzi. W TVP przy każdej okazji pojawiają się nowi ludzie, mówiący że wiedzieli, ale się bali powiedzieć. Teraz już się nie boją? Powinni zostać oskarżeni o ukrywanie prawdy i skazani na kilka lat paki. Miałam również lepsze mniemanie o politycznych zdolnościach pana Kaczyńskiego. Nie tylko sam postawił się w bardzo podejrzanym świetle, jak w dziecinnym wierszyku:”- A on wiedział nie powiedział, a to było tak!… To jeszcze naraził naród polski na niewyobrażalną kompromitację, koszty nie tylko materialne, ale i polityczne oraz prestiżowe, gdyż Wałęsa po papieżu Janie Pawle II, był najbardziej znanym Polakiem na świecie.
Wyobraźcie sobie, co się teraz zacznie dziać. Jeżeli te dokumenty okażą się prawdą, to przecież kapuś SB nie może być patronem szkół, portu lotniczego w Gdańsku i przeróżnych stowarzyszeń, polskich i zagranicznych. Trzeba będzie chodzić z pędzlem, kubełkiem farby i zamalowywać jego nazwisko, zdejmować tabliczki z nazwą ulic i tak dalej. Bo „ktoś wiedział, nie powiedział, a to było tak”...
Nie wiem, czy Wałęsa był na usługach SB, czy nie był. Nie wiem, czy ci ludzie, którzy go teraz szkalują i oskarżają o branie pieniędzy za donosy, są prawdomówni. Nie wiem i nic mnie to nie obchodzi. Ale bardzo mnie obchodzi moja ojczyzna, która w tej chwili jest postrzegana jako państwo, które pozwoliło sobie przedstawić człowieka podejrzanego przez kolegów z „Solidarności” o kontakty z SB, do Nagrody Nobla! Dlaczego nikt wtedy nie protestował? Wałęsa tę nagrodę otrzymał, ku wiecznej hańbie Polski. Mało tego, Wałęsa 15 listopada 1989 roku w Kongresie Stanów Zjednoczonych reprezentował Polskę, rozpoczynając przemówienie od słowa” - MY NARÓD!
 
Wałęsa w Kongresie. "MY NARÓD"
Kto to mówił? Przyszły prezydent Rzeczypospolitej Polski, czy kapuś SB? Kogo wysłaliśmy do Stanów, żeby reprezentował nasz naród? Jeżeli był szpiclem, to dlaczego go nie zatrzymano i przez tyle lat pozwalano, by wyjeżdżał za granicę, opowiadając tam o swojej bohaterskiej przeszłości? I jeszcze jedno, papież Jan Paweł II, który był świetnym politykiem i działał w ścisłych kontaktach z CIA, nie wiedział, że Wałęsa jest kapusiem? ŚWIĘTY NIE WIEDZIAŁ? W Langley, siedzibie CIA, gdzie w mózgach służb wywiadowczych powstał projekt „Solidarności” nikt nie przewidział, że jej przywódcą jest człowiek mający tak brudny życiorys?

Wałęsa kazał o sobie pisać książki, wydawane w Polsce i za granicą, doskonale na nich zarabiając, podobnie jak i jego małżonka. Wypowiadali się w tych książkach o Wałęsie różni inni ludzie – wszyscy kłamali? Prosty robotnik ze Stoczni Gdańskiej jest obecnie człowiekiem bardzo bogatym i ogólnie znanym. Zakładając więc, że Wałęsa był kapusiem SB, to w trosce o dobre imię naszej ojczyzny, należało tę sprawę zataić, zamykając dokumenty do ściśle tajnych sejfów, aby nie ujrzały światła dziennego nawet za życia naszych prawnuków. Z Wałęsą przeprowadzić rozmowę w cztery oczy, zabraniając mu reprezentowania Polski, pod groźbą ujawnienia jego przeszłości, sądu i kary! Mógł dyplomatycznie udać chorobę. To była konieczność dla zachowania wiarygodności polskiej racji stanu. Rozwlekając tę śmierdzącą sprawę na cały świat, ku radości pana prezesa PiS-u, wyrządzamy narodowi polskiemu dotkliwą krzywdę, której już nic i nikt nie zdoła naprawić.
                                         GDY ROZUM ŚPI, BUDZĄ SIĘ UPIORY!