poniedziałek, 27 czerwca 2016

Tragiczny poznański czerwiec 1956 rok.


27 czerwiec 2016 r

Jutro mija 60 rocznica tak zwanego „poznańskiego czerwca”. Doskonale pamiętam te dni, ponieważ byłam już dorosła, a nasza rodzina mieszkała w Poznaniu, w pobliżu ulicy Kochanowskiego, gdzie mieścił się wtedy gmach owianego złą sławą Urzędu Bezpieczeństwa. W tym samym czasie odbywały się w Poznaniu słynne Międzynarodowe Targi Poznańskie, na które przyjechało wielu cudzoziemców.
Robotnicy wychodzą na ulicę
Od 1953 roku widoczne było w Wielkopolsce drastyczne obniżenie stopy życiowej. Przymusowa kolektywizacja wsi wielkopolskich, doprowadziła do niedostatecznego zaopatrzenia miast w żywność. Likwidacja wielu małych zakładów rzemieślniczych, jak również prywatnych placówek handlowych, przyczyniła się do braków artykułów przemysłowych i spożywczych. W Wielkopolsce sytuacja należała do najtrudniejszych w kraju. W miastach, a szczególnie w Poznaniu, nie było mięsa, masła i brakowało węgla. Rodziło się niezadowolenie wszystkich klas społeczeństwa. W wielkich ZISPO, (Zakładach im. Stalina Poznań) praca była fatalnie zorganizowana, a sam zakład bardzo źle zarządzany. Obniżono pracownikom pensje, jednocześnie podwyższając normy pracy.
Robotnicy na zebraniach i masówkach sygnalizowali władzom partyjnym o dramatycznej sytuacji, jednak pomimo wielokrotnych skarg, władze partyjne nie zareagowały. Inne zakłady poznańskie borykały się z podobnymi problemami. Wobec tego 23 i 25 czerwca wybrano 17 delegatów robotniczych oraz 10 osób reprezentujących dyrekcję zakładu i komitet zakładowy PZPR. Delegacja udała się do Warszawy i 26 czerwca stawiła się u ministra Przemysłu i Maszyn, oraz w Centralnej Radzie Związków Zawodowych. Inne poznańskie zakłady bacznie przyglądały się działaniom pracowników ZISPO, zamierzając ich naśladować. Z Warszawy delegacja powróciła zadowolona z obietnic ministra. Łudzili się jednak, ponieważ nazajutrz minister przybył do Poznania i zaczął się wycofywać z obietnic danych robotnikom. Głębokie rozczarowanie z fiaska rozmów z władzami centralnymi, skłoniły pracowników ZISPO do wyjścia na ulicę.
W Poznaniu polała się krew!
Z gmachu Urzędu Bezpieczeństwa padają strzały
 28 czerwca robotnicy ZiSPO rozpoczęli strajk generalny. Rano o 6,30 syreny zakładowe dały sygnał do rozpoczęcia protestu. Robotnicy wyszli na ulicę i uformowawszy pochód, ruszyli godnie do siedziby Miejskiej Rady Narodowej i do Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Do pracowników ZISPO dołączały po drodze inne zakłady poznańskie. Zakład Naprawy Taboru Kolejowego, MPK, Poznańskie Zakłady Przemysłu Odzieżowego i wiele przedsiębiorstw poznańskich. Tysiące ludzi wołało : - My chcemy chleba! Jesteśmy głodni! Precz z wyzyskiem świata pracy! My chcemy Boga! Na Placu Stalina zgromadziło się sto tysięcy ludzi. Śpiewano „Rotę” i „Boże coś Polskę”, podkreślając „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie!
Do protestantów wyszedł tow. Franckowiak, przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, a ludzie zażądali przyjazdu premiera Cyrankiewicza, lub I Sekretarza PZPR Ochaba. Następnie do tłumów próbował przemówić Sekretarz KW PZPR Kraśko, ale nikt nie chciał go słuchać. Ludzie rzucili się do gmachów MRN i PZPR i zaczęła się grabież. Ktoś puścił fałszywą plotkę, że delegacja robotników została aresztowana. Tłum zaatakował więzienie na Młyńskiej i zdobył około osiemdziesiąt sztuk broni palnej. Część manifestantów udała się na ulicę Kochanowskiego, gdzie mieścił się gmach Urzędu Bezpieczeństwa. Ludzi oblano wodą z hydrantów, w odpowiedzi posypały się kamienie. Z okien Urzędu padły strzały, a tłum odpowiedział ogniem z broni zdobytej na Młyńskiej. Rzucano butelki z benzyną. W krótkim czasie walki objęły całe miasto.

Poznań został odcięty od reszty kraju. Władze natychmiast wprowadziły blokadę telekomunikacyjną, telefony nie działały. Ogłoszono godzinę policyjną o 21 wieczorem. Do miasta wkroczyło wojsko, a na ulicach pojawiły się czołgi! Stały nieruchomo z zamkniętymi włazami, nie reagując gdy ludzie pukali w pancerze błagając, żeby żołnierze przyłączyli się do protestu i skierowali broń przeciwko winnym zajść. Z każdą chwilą przybywało rannych i zabitych. 
Wszystkiego dowiedziałam się z Radia WE, bo ich redaktorzy byli znakomicie poinformowani przez osoby, które przyjechały na Międzynarodowe Targi Poznańskie, a po wybuchu rozruchów, w wielkim popłochu uciekły z Polski, opowiadając straszne rzeczy o tym, co działo się w mieście.
Czołgi na ulicach Poznania.
 Do Poznania przybył Cyrankiewicz i wieczorem 29 czerwca wygłosił swoją słynną mowę. W radiu podano, że „sprawcami zajść w Poznaniu, była imperialistyczna agentura i reakcyjne podziemie, którym udało się sprowokować zamieszki w mieście”. Kropka!
To, co usłyszałam z Radia Wolna Europa, przyprawiło mnie o zgrozę! W Poznaniu mordowano ludzi. Premier Cyrankiewicz, z właściwą sobie werwą i krasomówczym polotem przemawiał przez radio do narodu.
- Każdy prowokator, czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie!
Tłumy na ulicach Poznania.
Tymczasem na ulicach Poznania ciągle trwały walki, poległo w nich 57 poznaniaków .Trzeba było wezwać wojsko i oddziały pancerne. Do miasta wjechało trzysta czołgów i dziesięć tysięcy wojska dowodzonego przez przydzielonego z Armii Czerwonej generała Popławskiego. oraz transportery opancerzone. Żołnierze się bali, bo kobiety rzucały się na nich z pazurami. 
 Wielu mieszkańców miasta nie biorących bezpośredniego udziału                                                       w  walkach było rannych. 




 Między innymi moja ciotka, siostra Mamy, która stojąc na balkonie w czasie walk ulicznych dostała w głowę odłamkiem granatu. Po zaprzestaniu walk, rozpoczęły się masowe aresztowania i represje.
Jednak protest robotników poznańskich stał się początkiem tak zwanej „odwilży”. VIII Plenum Partii wybrało na I Sekretarza Komitetu Centralnego PZPR Wiesława Gomułkę i odeszło od stalinowskich metod terroru.

















piątek, 24 czerwca 2016

O kurzej ślepocie i polskiej racji stanu.


 24.06.2016 r.
Nie jestem politykiem, ani jasnowidzem, ale niemal bezbłednie przed dwoma laty przewidziałam, co się stanie, gdy będziemy się wtrącać do konfliktu  Ukraina-Rosja. Dziś jesteśmy dosłownie o krok od niewyobrażalnego nieszczęścia, jakim jest wojna. Wojownicze wypowiedzi naszych przywódców, (pożal się Boże) i  jawna ingerencja USA oraz NATO, w politykę wschodniej Europy, grożą wznowieniem zimnej wojny z Rosją, a nawet nieuchronnością III wojny światowej. Widocznie zapomnieliśmy, że w takich chwilach Polska zawsze zostawała osamotniona. NATO jest zbrojnym ramieniem USA w Europie, a interesy Stanów Zjednoczonych nie są zbieżne z polską racją stanu. Głupotą jest rozpalanie nienawiści do Rosji jedynie po to, żeby USA mogły załatwić swoje imperialne interesy ze szkodą dla nas. Konflikt Ukraina-Rosja nie powinien skłócić nas z naszym wschodnim sąsiadem. Dziś prezydent Putin oświadczył, że Rosja także zabezpieczy swoje granice. To dowodzi, że na naszych rubieżach staną wyrzutnie rakietowe z pociskami nuklearnymi! Dzisiejsza sytuacja Polski, zaczyna coraz bardziej przypominać tę z 1939 roku. Wtedy także mieliśmy znakomitych sprzymierzeńców i nie baliśmy się agresji, lekceważąc zagrożenie. Czym się to dla nas skończyło, nie muszę wspominać.  Dzisiaj  nikt nam nie zagraża, sami stwarzamy atmosferę wojenną w chwili, gdy w  dobrze pojętym interesie Polski jest utrzymywanie przyjaznych stosunków ze wszystkimi naszymi sąsiadami.
                        ----------------------------------------------------------------------------------------------

 3. 03.2014 r.
  O kurzej ślepocie i polskiej racji stanu!

Dorobiłam się poważnej choroby oczu i teraz muszę ograniczać pracę przy komputerze. Ale to, co się dzieje za naszą miedzą, jest tak niepokojące, że postanowiłam napisać kilka uwag na ten temat. 27.01.br. pisałam o wydarzeniach na Ukrainie pod tym samym tytułem. Stwierdziłam wtedy, że na Majdanie nie odbywa się żadna manifestacja pokojowa, tylko zaplanowany zamach stanu i ktoś pcha naiwnych ludzi pod kule, żeby po trupach dojść do władzy. 
 Okazało się, że moje domysły były trafne. Bo oto na naszych oczach działo się coś przerażającego, ginęli ludzie, przeważnie nie zdający sobie sprawy, że jakaś frakcja sprytnie nimi manipuluje, pragnąc za wszelką cenę dorwać się do żłobu, pod hasłem walki o demokratyczną Ukrainę!          Podejrzewam, że nowe władze ukraińskie mają tyle wspólnego z demokracją, co ja z cesarzem   chińskim!  
I oto już mamy nowy rząd wybrany na chybcika. Janukowicz poszukiwany jest listem gończym, jako zbrodniarz i ludobójca, w telewizji pokazywane są jego pałace (wątpię, czy za swojej krótkiej prezydentury zdołał się tak dorobić!) a na Krymie doszło do wypadków, które mogą doprowadzić do otwartego konfliktu z Rosją. Nowe władze ukraińskie wzywają na pomoc NATO i USA Od początku było to do przewidzenia! 
Mówiąc szczerze, dziwiłam się nawet Janukowiczowi, że spokojnie i cierpliwie znosił pod swoim nosem krzykaczy z Majdanu i nie przewidział, co się za tym kryje i jakie będą tego konsekwencje. W każdym zachodnim państwie, cywilizowanym i demokratycznym, po takim Majdanie przejechałyby się czołgi, ponieważ rząd nie pozwoliłby sobie na destabilizację państwa!
 Jechał sęk Majdan, ale konsekwencje zamachu stanu na Ukrainie zaczynają być niebezpieczne. Wobec zagrożenia swoich granic, Rosja wystąpiła wkraczając na Krym, który de facto nigdy do Ukrainy nie należał. W latach 50-tych Nikita Chruszczow, pierwszy Sekretarz Partii ZSRR, sam pochodzący z Ukrainy, hojnym gestem podarował ten półwysep Ukraińskiej SRR, nie przewidując rozpadu Związku Radzieckiego!
 Dziwne były losy tego przepięknego kraju, istnej perły wybrzeża Morza Czarnego. W starożytności Krym był kolonią grecką, potem siedzibą Gotów, później jeszcze Chazarów i ludów stepowych. Dopiero w XIII wieku opanowany przez Tatarów, od XV do XVIII wieku, był krymskim chanatem, czyli państwem tatarskim, częściowo uzależnionym od Turcji. Polska od XV aż do XVII w. to jest do pogromu Turcji przez Sobieskiego, co roku płaciła krwawy haracz, odpierając najazdy tatarskie i tureckie, niszczące ogniem i mieczem nasze ziemie. Dopiero w 1783, wojska carowej Katarzyny II, pod wodzą feldmarszałka Potiomkina, w krwawych walkach zdobyły Krym i podporządkowały go Rosji. Odtąd Krym był miejscem uzdrowiskowym, stały tam prywatne pałace carów i arystokracji rosyjskiej. W latach 1853-56, pomiędzy Rosją Turcją, Francją, Anglią oraz Sardynią, wybuchła wojna wywołana ekspansją Rosji ku Morzu Śródziemnemu. Na Krymie wylądowały wojska sprzymierzone i zajęły Sewastopol, po prawie rocznym oblężeniu. Polało się tam wiele krwi żołnierzy rosyjskich, bohatersko broniących miasta w strasznych warunkach, w nędzy i głodzie. Walczyli tam także Polacy służący w armii rosyjskiej. Między innym, walczył na Krymie późniejszy dyktator Powstania Styczniowego pułk. Romuald Traugutt!
Pałace Bachczyseraju na Krymie.
 W czasie ostatniej wojny, Krym także broniony był z rozpaczliwą odwagą przez żołnierza rosyjskiego przed ekspansją armii niemieckiej. W ziemię krymską wsiąkło wiele krwi i łez jej mieszkańców. Ponieważ Rosja spodziewa się, nie bez racji, że przewrót na Ukrainie zapoczątkuje zależność tego państwa od polityki Stanów Zjednoczonych, które lubią wściubiać nos w nieswoje sprawy, zdecydowała się zabezpieczyć swoje granice i sam Krym, gdzie stacjonuje flota rosyjska, a ludność w większości jest Rosjanami. Dziś 4.03.br. widziałam w TVP, jak Ukraińcy na Krymie wołali do żołnierzy rosyjskich: - AMERYKA JEST Z NAMI! 
 Bez wątpienia była tam od początku.
Krym "Jakółcze gniazdo".
 To tyle na temat Krymu. Jak w tej sytuacji powinny się zachować władze polskie? Moim zdaniem w trosce o bezpieczeństwo państwa, absolutnie neutralnie! Pierwsza zasada mądrej dyplomacji – nie wtrącać się, przynajmniej jawnie! Np. Szwajcaria jest zawsze neutralna i na tym wygrywa. Tymczasem, nasze władze od początku zamieszek na Ukrainie, zachowują się dosłownie histerycznie, nakręcając nastroje antyrosyjskie. Ukraina wyrasta na państwo bohaterów, choć jeszcze w jesieni, wypominaliśmy im nastawienie wrogie Polsce. Nasi politycy jeżdżą na Ukrainę, próbując wystąpieniami na Majdanie i na Krymie, zdobyć przyszłych wyborców. Wykrzykują hasła pamiętne z czasów UPA. Może wkrótce dowiemy się, że Stepan Bandera był bohaterem i męczennikiem, a UPA, przy pomocy siekier, wideł i pożarów polskich wsi, walczyła o demokrację? Dziś, dla celów politycznych, wszystko jest możliwe. (24.06.2016 r. kilka dni temu, w programie TVP namawiano Polaków, żeby na Banderę i akcje UPA spojrzano z perspektywy Ukraińców. Doprawdy horendalne!)
Banderowcy w parlamencie Ukrainy.
Telewizja i radio oraz wszystkie polskie ugrupowania polityczne z zastanawiającą zgodnością ciągle      podgrzewają antyrosyjskie nastroje.   Na ulice polskich miast wyszły demonstracje wspierające Majdan i wznoszące pod ambasadą rosyjską nieprzyjazne okrzyki. Do polskich szpitali przyjmuje się rannych w zamieszkach na Ukrainie. Tymczasem ciężko chorzy Polacy dostają się do szpitala, dopiero w momencie zagrożenia życia. Senat wyciąga z kieszeni podatników 3 miliony złotych, wspierając pieniędzmi Ukrainę! Na ten cel władze nie żałują pieniędzy. 
Nie wierzę w nagłą przyjaźń ukraińsko-polską, mając w pamięci to, co działo się na tych ziemiach w latach 44-45 ubiegłego wieku. A przecież była to od 300 lat ojczyzna, na której żyła moja rodzina! Już raz wtrąciliśmy się niemądrze w sprawy ukraińskie w czasie Pomarańczowej Rewolucji, która niczego na Ukrainie nie zmieniła, a doprowadziła do tego, co dziś widzimy. Teraz płacimy za gaz najwyższą cenę w całej Europie. Takie są rezultaty polityki polskiego rządu.
Demonstracja  pod ambasadą Rosji.
  Ale to były drobiazgi, w porównaniu z histerią antyrosyjską rozpętaną obecnie. Wprost jawnie mówi się o wojnie z Rosją! Obserwując zachowanie naszych polityków, przychodzi mi na myśl mrówka, która postanowiła ugryźć niedźwiedzia w d.... zapominając, że ma  on grubą skórę, długie kły i potężne pazury! 
W dzisiejszej sytuacji potrząsanie szabelką nie prowadzi do niczego dobrego, gdyż polską racją stanu, powinny być dobre i przyjazne stosunki z naszym wschodnim sąsiadem, który nie przestał być mocarstwem, a także bardzo ważnym partnerem handlowym.
 Już mamy problem z eksportem wieprzowiny i przedsiębiorcy polscy tracą rosyjski rynek i miliardy złotych. Potem przyjdzie kolej na inne artykuły, na wzrost cen gazu i tak dalej! Ponieważ piszę te uwagi od wczoraj, dziś usłyszałam, że prezydent Putin oskarżył Polskę, iż na naszym terenie szkoleni byli bojówkarze z Majdanu! Oczywiście władze zaprzeczają, podobnie jak kiedyś broniły się zaprzeczając, że na terenie naszego kraju nie było amerykańskich obozów, w których torturowano więźniów. Teraz już wiadomo, że były! Nie należy nigdy politykom wierzyć, kiedy mówią, że mówią.
Dziś w dzienniku telewizyjnym usłyszałam, że do pana prezydenta Komorowskiego zatelefonował sam prezydent USA Obama i zagwarantował Polsce bezpieczeństwo. O mało nie spadłam z fotela...... ze śmiechu!  Tak nam pomogą, jak pomogli Wietnamowi, Irakowi i Afganistanowi! Warto jednak pamiętać, że to jeden z poprzedników pana Obamy, sprzedał Polskę Stalinowi właśnie na Krymie, dołączając do podarunku 1/3 ziem polskich na kresach.  Dzięki temu dziś śpiewamy: ”Lwów to dla nas zagranica” 
Pan prezydent Obama ogromnie oburza się na postępki Rosji, malując obraz Władymira Putina w ponurych barwach, jako podżegacza wojennego. Obawiam się, że obecnego prezydenta USA zawodzi pamięć. Przecież zaledwie przed kilkoma miesiącami, to właśnie dzięki dyplomacji rosyjskiej, nie doszło do tragedii w Syrii, którą pan prezydent Obama miał wielką ochotę podziurawić bombami i pociskami z okrętów wojennych, ryzykując konflikt światowy. O tym fakcie dziś politycy jakby zapomnieli.
Amerykański samolot zrzuca bombę na Syrię.
Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, w przeciwieństwie do nas, bardzo dbają o amerykańską rację stanu. Rządy zachodnich krajów Unii Europejskiej, potrafią dbać o swoje interesy gospodarcze, czego nie można niestety powiedzieć o Polsce! Zamiast  zająć się ważnymi sprawami, nasz Sejm, pan premier oraz pan prezydent, smażą właśnie uchwałę potępiającą zachowanie Rosji na Krymie!  Już Napoleon i Adolf Hitler przekonali się, jak bardzo niebezpiecznie jest obudzić niedźwiedzia ze snu.