poniedziałek, 7 listopada 2016

O ZABYTKACH I INNYCH SPRAWACH W TLE.


7 listopada 2016 r.

   Jakiś czas temu, przeczytałam w regionalnym Ekspresie, że w pobliskiej miejscowości, pasjonaci odrestaurowali pomnik poświęcony żołnierzom niemieckim, poległym w I wojnie światowej. Bardzo poważam wszelkich pasjonatów, bo kocham historię, i jestem wrogiem niszczenia zabytków, jakiekolwiek one by były. Z oburzeniem patrzyłam na dewastowanie cmentarzy niemieckich, rozbijanie nagrobków itp. Dopuszczono, żeby niszczały wspaniałe zabytkowe pałace i dwory. Moim zdaniem, takie czyny niegodne są ludzi kulturalnych. 
Pomnik poświęcony pamięci lotników niemieckich poległych w I-wszej wojnie światowej.
   Ale a propos tej informacji, niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego w jednej miejscowości restauruje się pomniki poświęcone poległym żołnierzom niemieckim, a w innych miastach próbuje się zburzyć pomniki postawione poległym żołnierzom rosyjskim? Inna jest cena krwi niemieckiej, a inna rosyjskiej? Czy w ogóle jest możliwa jakaś cena za przelaną krew?
   Niech nikt nie wyobraża sobie, że żołnierze niemieccy walczący w I wojnie światowej byli niewinnymi barankami. Zachowywali się z takim samym okrucieństwem, jak – mówiąc gwarą pana Wiecha - „blondyni w blaszanych kapeluszach” w czasie II wojny światowej. Niestety, ludzi żyjących w latach 1914-1918, już nie ma. Nie żyją, a młodsze pokolenie niewiele wie o tych czasach, o ile nie interesuje się historią, lub nie ma wspomnień rodzinnych.
     Moi rodzice i dziadkowie, zawsze wracali pamięcią do tych strasznych czasów, uświadamiając mi, jakich zbrodni dopuszczali się Niemcy w I wojnie światowej, której 100-letnią rocznicę obchodziliśmy w czerwcu 2014 roku. Miasto Kalisz zostało zbombardowane pociskami armatnimi i dosłownie zamienione w jedną ruinę. Inne miasta polskie podzieliły los Kalisza. Setki tysięcy polskiej ludności cywilnej poniosło śmierć.
      Opowiem Wam o pewnym domu, bardzo kochanym i podziwianym. W uroczej  okolicy Gór Świętokrzyskich, wśród przepięknego parku, pełnego rzadkich drzew i krzewów, stał pałac. Zbudowany został w XVIII wieku przez najsłynniejszych architektów włoskich. Dom zapełniony był wspaniałymi dziełami sztuki, których odtworzenie jest niemożliwe. Wprawdzie zmienił swych legalnych właścicieli na obcych przybyszów, lecz nadal trwał.
    W 1917 roku, na ten teren weszły wojska niemieckie. Dowódca niemiecki doskonale zdawał sobie sprawę, jak cennym zabytkiem jest ten piękny pałac i znajdujące się w nim skarby. Ale pałac stał na polskiej ziemi, więc dla Niemców nie miał on żadnej wartości. Zaznaczam, w pobliżu nie było obiektów militarnych, ale niemieckiemu dowódcy pałac po prostu się nie spodobał. Powiedziano mu, że należał do rosyjskiego generała, a że Niemcy toczyli wojnę z Rosją, więc postanowił pałac zniszczyć. Na jego rozkaz, bateria ciężkich armat rozpoczęła bombardowanie. 
  Ostrzeliwano dosłownie wszystko; drzewa w parku, oficyny, oranżerię, zabudowania gospodarcze i sam pałac. Po pewnym czasie, wspaniały zabytek architektoniczny runął i zamienił się w żałosną ruinę. Drzewa w parku leżały na ziemi powalone wybuchami armatnimi.
   Niemcy odeszli, wojna się skończyła. Mijały lata. Z czasem gruzy po domu, pokryła roślinności. Na ruinie pałacu wyrosły drzewa, zacierając miejsce gdzie niegdyś stał. Miejscowi chłopi wycięli resztę drzew parkowych, ogrodowych i zasypali staw. Z biegem czasu zniknął ostatni ślad wspaniałej budowli. Przepiękny park zamienił się w dziko rosnące chaszcze. Chwasty pleniły się na klombach zdziczałego ogrodu różanego. Po kilku dziesięcioleciach, nikt już nie pamiętał, że niegdyś był tu pałac, stojący wśród  przepięknych starych drzew, nad jeziorem, po którym pływały białe łabędzie i gnieździło się ptactwo wodne. Wspomnienie o domu i jego piękności, zachowało się tylko w pamiętniku jego dawnej właścicielki. 
  Po wielu latach wskrzesiłam ten dom w mojej powieści "KOCHANKOWIE BURZY". Znowu pałac istnieje, zachwyca swoim pięknem i tętni życiem, lecz już jedynie na kartach książki.
      Na marginesie wiadomości o restauracji zabytkowych obiektów. Uważam że należy bezwzględnie dbać o zabytki, lecz może nie wszystkie na tę troskę zasługują.