niedziela, 10 września 2017

SEKRETY RODZINNE - WRÓŻBA CYGANKI.


10 września 2017 r.    

   
   Mama bardzo się zmartwiła, że nie było ich w domu, kiedy Bronek przyjechał. Musiałam ją zapewnić, ze nie dałam mu umrzeć z głodu i godnie ją zastąpiłam.
- Długo był? - zagadnęła mama, patrząc na mnie znacząco.
    Wiedziałam o co jej chodzi, bo zawsze rozumiałyśmy się bez zbędnych słów.
- Niecałe dwie godziny. Zjadł, pogadaliśmy trochę i poleciał. Mamo, powiedziałam mu o tym koszmarze. Nie, nie kochaliśmy się, bo to chciałaś wiedzieć? Pójdę się trochę pouczyć. - prędko wyszłam z kuchni, aby mama nie widziała moich oczu pełnych łez.
    Przez okno mego pokoju patrzyłam na rząd kasztanowców w rozkwicie i niewielki park. Za drzewami widać było chowającą się za horyzontem złocistą tarczę słońca. Uwielbiałam swój pokój, był taki przytulny i uroczy. Tęskniłam za nim w czasie dramatycznego pobytu w Warszawie.   W biblioteczce miałam mnóstwo książek i kaset z muzyką, a kiedy się nie uczyłam, czytałam całymi nocami, lub słuchałam radia.
    Wzięłam z półki teorię prawa i prawo rzymskie, próbując się uczyć, ale cały czas moje myśli były przy Bronku. Był dla mnie taki dobry i cierpliwy, po prostu nie zasługiwałam na takiego mężczyznę. Byłam zdecydowana pójść za radą Alinki i w czasie wakacji, zasięgnąć porady dobrego profesora neurologii, aby w końcu pozbyć się tego okropnego, prześladującego mnie od dawna lęku, przed zbliżeniem z mężczyzną i nareszcie poczuć się normalną kobietą.
    Poślubić człowieka, którego bez wątpienia kochałam.
                                     --------------------------------------------------

   13 kwietnia mamy wielkie wydarzenie muzyczne. W Warszawie odbył się koncert zespołu „The Rolling Stone”. Młodych ludzi ogarnęło szaleństwo, tłumy tłoczyły się na występ, stojąc nawet na ulicy, żeby tylko posłyszeć ich muzykę. Kompletnie nie rozumiałam tego entuzjazmu, bo tę muzykę niekiedy słyszałam w Radiu Luksemburg i wcale mnie nie zachwycała. Dopiero Staszek, wielbiciel zespołu, pouczył mnie, że jest to przejaw protestu młodych Polaków, przeciwko narzuconej nam propagandzie socrealizmu.
Zespół The Rolling Stone
    Przyjęłam to do wiadomości, choć moim zdaniem, można protestować o wiele taniej, gdyż podobno bilety na koncert kosztowały piekielnie słono. Jeśli chodzi o mnie, to wolałam posłuchać pana Paprockiego w arii ”Szumią jodły na gór szczycie”, albo Koterbskiej, śpiewającej: „Popatrz, taki deszcz!”, niż łomotu i wrzasku za ciężkie pieniądze, ale ostatecznie każdy ma prawo do wyboru ulubieńców, a o gustach nie ma co dyskutować.
    Zresztą, co mnie to wszystko obchodzi? Teraz mam sesje dydaktyczne przed czerwcowymi egzaminami końcowymi. Wkuwam prawo rzymskie i jednym z „cukiereczków” jaki muszę wbić sobie do łepetyny jest tak zwana Emfiteuza – czyli dzierżawa wieczysta. Po jaką cholerę mam to wszystko zapamiętać? Ale kuję, bo obiecałam sobie solennie, że egzamin zdam na piątkę!
    Więc wkuwam, nawet idąc do pracy i powtarzam łacińskie słówka, paragrafy i inne mądrości w biurze, sporządzając miesięczny bilans środków trwałych. Koleżanki patrzą na mnie z politowaniem, rzadziej, ze współczuciem. Oczywiście, nic nie rozumieją z mego mamrotania, ale są przekonane, że kiedyś będę zgarniać ciężką forsę. Nie próbuję im wyjaśniać, że absolutnie nie zamierzam być „papugą”, czyli adwokatem, obrońcą forsiastych przestępców, lecz przeciwnie; zamierzam zostać prokuratorem i wsadzać mężów znęcających się nad rodzinami na długie lata do pudła!
    
   Paskudnie się podlizujemy! 15 kwietnia Stocznia Gdańska otrzymała „zaszczytne” imię tow. Włodzimierza Ilicza Lenina! Ale radocha! Powtórka z historii; już mieliśmy przecież Stalinogród z polskich Katowic, I co? Ano, znowu mamy Katowice, bo Stalin przestał być „słoneczkiem narodów”, oskarżony o kult jednostki i zbrodnie. Przyjdzie czas, dobierzemy się i do Lenina! Mam taką nadzieję.
   Oglądaliśmy w telewizji uroczystość odsłonięcia w Oświęcimiu pomnika- mauzoleum, ku czci ofiar masowej zagłady. Nigdy nie byłam w Oświęcimiu i nie zamierzam tam jechać. Jest to miejsce nie tylko męczeństwa i śmierci setek tysięcy, czy milionów ludzi, lecz także miejsce ich straszliwego poniżenia, obdarcia z godności należnej człowiekowi, a tego oglądać nie chcę. Z własnego doświadczenia doskonale wiem, co czuje poniżany i maltretowany człowiek.
    W dzienniku telewizyjnym, prezenter z satysfakcją powiadomił nas, że 25 kwietnia, w Karlowych Warach, odbywa się spotkanie wszystkich europejskich partii komunistycznych. Mało interesujący spektakl, ale jest też coś ciekawego. Otóż przedstawiciele Kremla, jako jeden z warunków unormowania stosunków z Zachodnimi Niemcami, czyli z RFN, postawili sprawę uznania przez Bon nienaruszalności granicy na Odrze i Nysie!
    No, nie wiem, czy Niemcy będą tym zachwyceni, bo wiadomo, że tam ważne, nawet ministerialne stanowiska, zajmują dawni oprawcy z SS, i nikt się tym nie przejmuje. Biorąc na zdrowy rozum, to jedynie dzięki ścisłemu sojuszowi z ZSRR, możemy spokojnie żyć na Dolnym i Górnym Śląsku oraz Pomorzu. W przeciwnym razie nie mielibyśmy żadnej gwarancji, że te ziemie utrzymamy. To był właśnie genialny, dalekosiężny i szatański plan Stalina, który potrafił przewidzieć przyszłość Wschodniej Europy i związać ją z ściśle Rosją.
    Oho, może wybuchnąć wojna! Wprawdzie, dzięki Bogu, nie u nas, ale zawsze. Prezydent Egiptu G.A. Naser, żąda wycofania wojsk ONZ z granicy egipsko-izraelskiej, a jego wojska zajmują strefę Gazy i blokują Zatokę Akaba. Następnie Naser oświadcza, że jego podstawowym celem jest zniszczenie Izraela. Ta wojownicza wypowiedź budzi wielki niepokój w polityce światowej.
G.A. Naser, prezydent Egiptu.
   
    Staszek, komentując te wydarzenia polityczne, wyraził się kwieciście:
- O, naster-mater! Ten socjalistyczny potomek faraonów, ma w ręku Kanał Sueski! Każdej chwili może go zablokować. Wyobrażacie sobie, co się wtedy będzie działo?
- Dlaczego socjalistyczny? - spytała Alinka, która nie interesowała się polityką.
- Bo on związał się ze Związkiem Radzieckim, odwróciwszy się tylną częścią ciała do kokietujących go Stanów Zjednoczonych. - wyjaśnił Staszek. - Swoją drogą, facet naprawdę wiele uczynił dla swego kraju i cieszy się niebywałą popularnością.
   Faktycznie, wojna wybuchła i na początku toczyła się ze zmiennym szczęściem. Ale Naser nie wziął pod uwagę, że Izraelowi natychmiast udzieliło pomocy USA, mające w Stanach ogromną i bardzo wpływową oraz bogatą diasporę żydowską.
    Bardzo religijna Alinka, podzieliła się z nami nowiną, że 26 maja, krakowski arcybiskup Karol Wojtyła, został mianowany kardynałem przez papieża Pawła VI. Nie widziałam powodu do radości i potraktowałam tę wiadomość obojętnie. Alinka była zgorszona.
- Nie cieszysz się? Mamy nowego kardynała! - oznajmiła, z nutą nagany w głosie.
- No i co z tego? Kardynałów ci u nas dostatek. - odpowiedziałam, wzruszając ramionami i parafrazując cytat z sienkiewiczowskich „Krzyżaków”.
- Może kiedyś zostanie papieżem?… - rozmarzyła się moja przyjaciółka.
    Spojrzałam na nią z politowaniem.
- Pani doktor upał zaszkodził? - prychnęłam śmiechem. - Czy kiedykolwiek w historii wybrano na papieża Słowianina? Ta funkcja sprawowana jest wyłącznie przez przedstawicieli narodów romańskich i Niemców.
Kardynał Karol Wojtyła.
    W czerwcu w Watykanie, Karol Wojtyła otrzymał z rąk papieża, kapelusz kardynalski.
                                ---------------------------------------------------            
    
   Niedawno spotkała mnie dziwna przygoda. Pewnego dnia, korzystając ze ślicznej majowej pogody, wybrałyśmy się z Alinką na spacer. Połaziłyśmy po mieście, zjadłyśmy w kawiarni lody i zmęczone, usiadłyśmy w parku na ławce. Po parku krążyły Cyganki, namawiając ludzi do powróżenia sobie. Po jakimś czasie, podeszła do nas stara Cyganka w barwnym, kwiecistym stroju. Usiadła obok nas i jak to Cyganki powiedziała śpiewnie:
- O, jakie młode, piękne panie. Dajcie starej Cygance złotóweczkę, a powiem co was czeka.
- Idźcie sobie. - gestem kazałam Cygance się wynosić.
Ale Alinka zaczęła się śmiać i dała Cygance złotówkę, wyciągając do niej rękę.
- Powróżcie mi. - powiedziała rozbawiona.
    Cyganka wpatrzyła się w linie na jej dłoni i powiedziała.
- Dobre życie ciebie czeka. Dobry mąż i dwoje dzieci urodzisz. Nie kochasz ty pieniędzy, ale możesz być bogata, jeśli tylko zechcesz. Masz dobre ręce i ludzie ciebie kochają.
- No, już dosyć, dosyć, tych komplementów. A teraz powróżcie mojej przyjaciółce.- powiedziała Alinka, wskazując na mnie.
Nie byłam zadowolona. Nigdy nie wierzyłam w żadne gusła i wróżby, uważając je za szarlataństwo i zręczne oszustwa w celu wyłudzenia od naiwnych pieniędzy. Dlatego przecząco potrząsnęłam głową.
- Nie. Ja nie chcę żadnej wróżby. - powiedziałam stanowczo. - Idźcie już sobie.

    
   Ale Alinka uparła się prosząc, żebym koniecznie dała sobie powróżyć.
- Izuniu, to przecież tylko zabawa. - namawiała mnie. - Chcesz, to ja zapłacę za wróżbę dla ciebie. No, zgódź się, kochanie.
    Nie chciałam psuć jej zabawy i bardzo niechętnie wręczyłam złotówkę Cygance, podając jej rękę. Stara pochyliła się nad nią, popatrzyła mi w oczy i nagle, zupełnie niespodziewanie, zwróciła mi złotówkę.
- Tobie, dziecko, wróżba niepotrzebna. Nie musisz mi płacić. - powiedziała cicho i nie mówiąc słowa więcej, prędko odeszła.
   Spojrzałyśmy z Alinką na siebie, zdumione jej niezrozumiałym zachowaniem.
- Co jej się stało? - Alinka patrzyła za Cyganką, ale już nie mogła jej dostrzec w pobliżu. - Może obraziła się na ciebie, że kazałaś jej odejść?
- Być może. - zgodziłam się z nią, ale zrobiło mi się jakoś nieprzyjemnie.
    Nasz poprzedni pogodny i miły nastrój nagle się popsuł. Wstałyśmy z ławki i wróciłyśmy do domu, nie wspominając już o Cygance. c.d.n.
                                      –---------------------------------------------