piątek, 9 sierpnia 2013

O pomnikach

    17.07.2013 r.
    W wiadomościach TVP była mowa o renowacji pomnika ku czci żołnierzy radzieckich, stojącego w Warszawie. Kilka osób natychmiast wyraziło swoją dezaprobatę oświadczając, że takie pomniki należałoby usunąć z naszych miast. A ja się pytam dlaczego? Oczywiście, pamiętam o krzywdach, jakich doznaliśmy od Rosji, ale akurat ci biedni żołnierze, którzy w 1944  i 1945 roku walczyli i ginęli na ziemiach polskich, nie są winni zbrodni popełnianych przez Stalina na polskim narodzie. Byli jedynie mięsem armatnim posłanym na rzeź. Tak samo, jak nasi chłopcy pod Lenino, o których się niemal nie wspomina, jakby ich krew była mniej cenna, od tej przelanej pod Monte Cassino, czy pod Arnhem! Ta zaciekłość prawicowych środków masowego przekazu, po prostu mnie przeraża, bo nawet w PRL-u wydawano często książki o walkach Wojska Polskiego na zachodzie, o bitwie o Anglię i innych bojach toczonych przez naszych żołnierzy. Mam w swojej bibliotece mnóstwo literatury wojennej z tych czasów. Dlaczego przeszkadzają nam pomniki? Przecież w województwie opolskim są tablice upamiętniające poległych żołnierzy niemieckich i nikt nie żąda ich usunięcia, bo dziś Polak i Niemiec to dwa bratanki! Cierpimy na amnezję? Ejże!
    To nie Rosja wkroczyła 1 września 1939 roku, w granice Polski, bombardując miasta,  mordując niewinnych ludzi i rozpętując koszmar II wojny światowej. To nie Rosjanie, tylko Niemcy tracili setki tysięcy Polaków w  łapankach, obozach koncentracyjnych, publicznych egzekucjach. To nie Rosjanie zburzyli cudowny świat mego dzieciństwa i rozstrzelali mego stryjecznego dziadka wraz z żoną, tylko żołnierze Hitlera ze swastyką na rękawie munduru. Nie ma potworniejszej zbrodni, niż wymordowanie w Powstaniu Warszawskim, w jednej tylko dzielnicy na Woli, czterdzieści tysięcy zwykłych mieszkańców miasta. Kobiet, mężczyzn, dzieci, ludzi starych i młodych. Czterdzieści tysięcy ludzi, w ciągu zaledwie kilku dni! Zwłoki palono.
     O, ja doskonale pamiętam o 17 września i zsyłkach ludności z ziem kresów wschodnich, o Sybirze, cierpieniach i głodzie. Mój Ojciec również był w rosyjskiej niewoli, dwóch wujów leży w Katyniu, nie licząc znajomych. A jednak nie podoba mi się to ciągłe podsycanie niechęci do naszego wschodniego sąsiada. Nie powinniśmy domagać się usunięcia pomników żołnierzy radzieckich. Oni nie nieśli nam niewoli, bo o polityce nie mieli zielonego pojęcia. Kazano im iść, to szli i ginęli. Dali z siebie to, co mieli najcenniejszego – krew i życie. Nie miejmy pretensji do poległych.