czwartek, 10 kwietnia 2014

O rocznicach.



8.04.2014 r.
            
            Rok 2014 obfituje w wielkie rocznice. Z tych najbardziej znaczących, w maju mija 70 rocznica bitwy pod Monte Cassino. Nota bene, benedyktyni z klasztoru do dziś mają do nas pretensje o zniszczenie klasztoru! Losy  wspaniałych, bohaterskich żołnierzy polskich, walczących z nadzieją, że torują sobie drogę do ojczyzny, do dnia dzisiejszego nie doczekały się przedstawienia w dobrym filmie batalistycznym. Kochamy się chwalić  naszymi klęskami.
            Za kilka dni minie czwarta rocznica katastrofy smoleńskiej i tragicznej śmierci elity polskiej. Mogłoby się wydawać, że ta tragiczna data powinna bratać Polaków z różnych opcji politycznych. Ale nic z tego! W telewizji pan prezes wspomniał, że ciągle widzi pana premiera w ramionach Putina, wymieniających pocałunki. Wolę się nie zastanawiać nad tym, co pan prezes miał na myśli, mówiąc o tych ramionach i pocałunkach. Nie, przecież chyba nie to? 
            Pan Macierewicz, ze świętym obłędem w oczach, po raz enty bredzi o wybuchu i zamachu. Robi mi się zimno, kiedy na niego patrzę. Ten człowiek cierpi na jakąś obsesję na tle wybuchów. Może ma kłopoty z jelitami, wtedy zalecałabym zażycie Espumisanu. Bardzo skuteczny! Pan prezes naturalnie, również nie omieszka wspomnieć o zamachu, dokonanym przez  durnowatych Ruskich, którzy postanowili sprzątnąć elitę polską właśnie na swoim terytorium, jakby nie mogli pozbyć się ich w innym miejscu i nie mieć z tą sprawą kłopotu!
            Ostatnio Polacy dostali manii robienia sobie świętych. W rezultacie mamy więcej świętych niż ludzi z olejem w głowie, co nie wychodzi nam na dobre. Ale ta mania świętości jakoś nie wpływa dodatnio na wzajemne korelacje, bo nasi politycy żrą się, jak przysłowiowy pies z kotem, co widać i słychać, jak tylko włączymy telewizor.
            Ale wracam do rocznic. W czerwcu minie 100 lat od wybuchu I wojny światowej, hekatomby, która pochłonęła dziesiątki milionów ludzkich istnień. Ale ludzkości niewiele to nauczyło, bo w niecałe 21 lat po zakończeniu wojny, rozpoczęła II wojnę światową, a jej 75  rocznicę również będziemy obchodzić w tym roku.
            1 sierpnia minie tragiczna 75 rocznica Powstania Warszawskiego. Oczywiście, wtedy  ujrzymy i usłyszymy, jak z tej okazji, pan prezes wygłosi płomienne przemówienie, dokopując Szwabom, i tak już z rozpędu Ruskim. Niech mają za swoje!
            Pan premier naturalnie się z nim nie zgodzi, bo bardzo ceni sobie panią kanclerz i nie lubi, jak ktoś obraża jej ziomków. W związku z tym, będziemy mieli kolejne dwie różne wersje oceny II wojny światowej, co niestety coraz częściej zdarza się nie tylko politykom, lecz i filmowcom. O rocznicy odzyskania niepodległości i Solidarności, wolę się publicznie nie wypowiadać, bo CIA podsłuchuje, a mnie nie wypada wyrażać się słowami uważanymi publicznie za obraźliwe.
            Pan Macierewicz wspomniał niedawno z rozgoryczeniem, że w PRL była ruska okupacja! Widocznie w tym strasznym czasie, pan Macierewicz przebywał na księżycu i tam wyrósł sobie jak  smukła topola, wykarmiony piaskiem z księżycowego Mare Imbrium. Na księżycu zdobył  wyższe wykształcenie oraz tę wielką mądrość, jaką dziś nas ubogaca, w swoich wystąpieniach telewizyjnych. My, niestety, byliśmy w tym czasie okupowani.
             Zapewne jestem za mało oblatana w polityce, bo za cholerę nie rozumiem, dlaczego ta biedna okupowana Polska, uznawana  była wówczas przez wszystkie inne państwa świata, łącznie z wzorem demokracji USA! Jedynie rząd londyński nie aprobował istnienia PRL-u, ale z kolei żadne inne państwo nie uznawało istnienia rządu londyńskiego. Ot i przykrość!